🦣 Czy Zielonoświątkowcy To Sekta
ruch rel. wyznający oddanie się chrześcijan działaniu Ducha Świętego; powstał 1901-06 w USA, gł. wśród ludności kolorowej; przeniesiony do Norwegii i in. krajów eur., wytworzył lokalne Kościoły, od 1947 spotykające się na konferencjach światowych; przy znacznych różnicach w sprawach wiary, wszystkie przyjmują nieomylność , zbawienie ludzi przez krew Chrystusa, paruzję i
Sekta. Marek Stelar Wydawnictwo: Filia Cykl: Nadkomisarz Rędzia (tom 2) kryminał, sensacja, thriller. 424 str. 7 godz. 4 min. Szczegóły. Kup książkę. CO MUSI SIĘ STAĆ, ŻEBY CZŁOWIEK ZMIENIŁ SIĘ W POTWORA? Jesień 2020 roku. Nadkomisarz Rędzia prowadzi sprawę morderstwa: w opuszczonych pomieszczeniach piwnicy jednego ze
Kościół Zielonoświątkowy w Swarzędzu ZBÓR "Jerusalem". Kościół Zielonoświątkowy w Swarzędzu ZBÓR "Jerusalem". 438 likes · 6 talking about this · 3 were here. Zapraszamy Was na nasze Nabożeństwa: NIEDZIELA -
Świątynia Ludu – sekta Jima Jonesa i masowe samobójstwo w Gujanie. 18 listopada 1978 roku założyciel sekty Świątynia Ludu Jim Jones zmusił setki swoich „wyznawców” do popełnienia samobójstwa. Liczba ofiar sekty Jonesa wyniosła 909 osób. Tylko nielicznym udało się uciec z leżącej w Gujanie wioski Jonestown, którą sekta
Czytałam tu na kafe dużo opinii o Zielonoświątkowcach. Kobiety co były z nimi w związkach źle to wspominają. Ja mam podobne doświadczenia. Jestem w związku z Zielonoświątkowcem na
RT @panzer_w1959: "Niewidzialna fala" ? Co oni jeszcze wymyślą a co najgorsze jaką jeszcze bzdurę czy idiotyzm łyknie sekta szczepionkowców?
1 kwietnia 2009, 5:15. 19. Czy Różokrzyż to niebezpieczna sekta? Religia pragnąca zawładnąć umysłami i mieniem wiernych? Raczej filozofia życiowa obiecująca pomóc odnaleźć drogę do
Habardowe Centrum,zajmujace sie jakas dianetyka i skentologia.Co to takiego?Wie ktos?Obawiam sie ze to jakas sekta.Moj syn chyba sie tam zapisal.Czyta ksiazki Habarda,chodzi na jakies spotkania
Luteranie i Kalwinisci to Ewangelicy a Baptysci i Zielonoswiatkowcy maja tez taka wspolna nazwe ale zapomnialam jaka?
W studium wzięli udział zielonoświątkowcy (wyznawcy pentakostalizmu), którzy wierzą, że ludzie zyskują dary w postaci prorokowania, uzdrawiania chorych czy glosolalii, czyli mówienia językami.
Czy są zupelnie "czysci" ? Czy nie sa sekta ? Udostępnij ten post. Link to postu Udostępnij na innych stronach. Gość nannetta Gość nannetta Goście; Napisano Styczeń 4, 2013.
Poniższy post jest moją odpowiedzią na brednie Kagana zawarte w wątku Estończyka – Kagana „Ludzie! Mozecie robic co chcecie www2.gazeta.pl/forum/794674
ZwMQH7d. Kiedy przyjechali, zastali kilka opuszczonych, rozwalających się chałup i las. Ziemię wydarli dziczy własnymi rękami. Zbudowali domy i rozpoczęli nowe z wyznawcą innej religii - to niewskazane. Alkohol i papierosy -niewskazane. Muzyka tylko taka, która "przemawia do duszy". Według takich zasad żyją zielonoświątkowcy z Puław koło czy w jakiś sposób odróżniają się od innych, odpowiadają: - Jesteśmy tacy sami. Wśród nas też żyją różni ludzie. Jak wszędzie. Wolą rozmawiać o drodze, która prowadzi do ich wsi. Jest wyboista, zaniedbana przez gminę. Kawałek asfaltu tylko w pobliżu Domu Modlitwy. - Jeszcze dwa tygodnie temu były dziury, ale wreszcie załatali. Dobrze że kilka lat temu uruchomiono od nas kursy pekaesu do Krosna i Rymanowa. Dzięki temu w zimie odśnieżają. Wcześniej nawet przez trzy miesiące drogi były zasypane. Szybki ciągnik i upórPołożona na uboczu wieś sprawia wrażenie odciętej od świata. A jest tu przecież i wyciąg narciarski, i do Rymanowa niedaleko, bo ok. 20 kilometrów. Miejscowi nie dostrzegają tego, co szybko zauważa przyjezdny; że zielonoświątkowców z Puław można podziwiać za upór, wytrwałość i przywiązanie do ziemi. - Mój mąż poszedł karczować las - mówi Helena Bruk, żona sołtysa. - Syn hoduje ponad 30 krów. Niedawno dokupił pola, 30 kilometrów stąd. Tam można i kukurydzę, i zboże siać. Że daleko to pole? Nie, niedaleko. Syn ma szybki ciągnik, nie ma problemu z dojazdem...Karczowanie na kolanachPrzyjechali do Puław na przełomie lat 60. i 70. z czeskiego Zaolzia. - Mieszkaliśmy w mieście - wspomina Helena. - W domach toalety, ciepła woda. Ludzie mieli pracę. Ale co z tego, skoro w Czechach nie mogliśmy wyznawać naszej władza rozdawała ludziom deklaracje. Jeśli ktoś nie wyrzekł się wiary, nie miał szansy na awans. Niektórych wyrzucano za to z pracy. Władysław Bruzda opowiada: - W tym czasie władze polskie propagowały hasło: "Bieszczady czekają na osadników". Dlatego z Zaolzia do Puław postanowiło przenieść się pierwszych sześć rodzin, w tym moja. Tam sprzedaliśmy domy, tutaj kupiliśmy ziemię. Za nami przyjechali wtedy zastali w Puławach? Leśniczówkę, hotel dla robotników leśnych, kilka opuszczonych rozwalających się drewnianych chałup. I las. - Kupiłem trzynaście hektarów w trzynastu kawałkach. Z tego tylko jeden hektar, to były użytki. Reszta porośnięta krzakami, darnią, drzewami. Trzeba było na kolanach karczować. Dziś mam już osiem hektarów użytków - chwali się Władysław. Okoliczni mieszkańcy przyjęli ich życzliwie. Patrzyli z podziwem, jak sobie pomagają. Ale były też głosy, że skoro przyjechali z Zaolzia, to muszą być władzom budowa nowej osady w Bieszczadach była na rękę. - Wprawdzie były wtedy problemy z materiałami budowlanymi, ale - jak to za komuny - zawsze jakoś udawało się coś zdobyć - wspomina Mówiło się, że domy budujemy z gorącej cegły, bo wywożonej prosto z cegielni - dodaje Helena. - Najpierw budowało się jeden, duży, żeby mogło w nim zamieszkać kilka rodzin. Później była droga. Żeby do wsi dotrzeć, trzeba było kilka razy przejechać w bród przez Wisłok. Władysław wspomina: - Rano przez rzekę skodą przejechałem, a gdy wracałem po południu, ugrzęzłem na środku. Ciągnikiem musieli mnie najbliższego sklepu było 6 kilometrów. Zimą po zakupy jeździli na nartach. Potem w Puławach otworzono filię geesowskiego sklepu, do którego mieszkańcy sami jednak dowozili towar. A dziś, w Puławach, znowu nie ma sklepu. Nie opłaca dzień mojego życiaKościół ZielonoświątkowyWyznanie chrześcijańskie powstałe w USA w 1901 r. W Polsce Kościół liczy 198 zborów, 300 duchownych i około 20 tysięcy wiernych. Wyznaje naukę o nieomylności Biblii, nie uznaje nieomylności papieża oraz kultu Maryi i świętych. Wyznawcy duży nacisk kładą na osobiste przeżywanie wiary oraz dary Ducha Świętego (w tym prorokowanie, uzdrawianie chorych oraz "mówienie różnymi językami").Władysław jest już sędziwym człowiekiem. Z tamtych lat najbardziej pamięta płacz dzieci. - Gdy tu przyjechaliśmy, trzeba je było oddać do internatu w Sanoku, bo musiały przecież do szkoły chodzić. Moje miały 6 i 9 lat. Dla nich to było jakby pójście do wojska. Córeczka klękała i prosiła, żeby nie oddawać ją do internatu. To jeden z najbardziej bolesnych dni w moim - na własną rękę - zorganizowali internat w pobliskiej Sieniawie. Znaleźli opuszczony dom niedaleko szkoły i ludzi, którzy zaopiekowali się temu mogli je zabierać do domu częściej. Dziś ich dzieci do szkół dojeżdżają autobusem. Czy zetknęły się tam z przejawami dyskryminacji? - Nigdy o tym nie słyszałam - zapewnia co w Puławach porabia młodzież? Dwoje młodych pracuje w urzędzie w Rymanowie. Ale to wyjątek. Inni wyjeżdżają do prac sezonowych za granicę. Pozostali uprawiają ziemię, hodują bydło. - A co innego mają robić, skoro pracy w okolicy nie ma? - pyta Helena. Dobra i zła muzykaOkazały Dom Modlitwy powstał kilkanaście lat temu. Zmieści się w nim nawet 500 osób. Ale wnętrze ascetyczne: żadnych obrazów czy rzeźb. - Pan Bóg mieszka w sercu, a nie w świątyni - mówi Władysław, który przez 15 lat był tutaj pastorem. Na pytania dotyczące wiary odpowiada niechętnie: - To są sprawy wybierają "starsi bracia" (godni zaufania członkowie zboru). Zostaje nim człowiek, który zna Pismo Święte i cieszy się szacunkiem. W Domu Modlitwy studiowanie Biblii odbywa się w poniedziałki i piątki. Główne nabożeństwo - w Ważną różnicą - w porównaniu z wyznawcami rzymsko-katolickimi - jest to, że nie chrzcimy małych dzieci. Po narodzinach dziecka idziemy do świątyni po błogosławieństwo, ale chrzest - poprzez zanurzenie w wodzie - przyjmują ludzie dorośli - zaznacza Władysław dodaje: - W naszej religii jest tak, żeby niczego nie dodawać i niczego nie odejmować z tego, co jest napisane w Biblii. Ale jednak współczesna interpretacja Biblii musi być dokonywana. Przykładem tego jest ulotka wywieszona w Domu Modlitwy. Dotyczy muzyki. Czytamy w niej, że "zła to muzyka, która tylko uruchamia nogi i ręce, a nie dotyka serca człowieka". To serce decyduje...W Puławach jest ok. 25 domów. Naturalną ciekawość budzi zatem pytanie, czy nie ma tu problemu z zawieraniem małżeństw. Tym bardziej, że nie są akceptowane związki, w których partnerzy są wyznawcami różnych religii. Miejscowi niechętnie ten temat rozmawiają. Niektórzy po cichu przyznają, że jak się poszuka, to można w Puławach znaleźć pary "mieszane", inni - że takich tu w ogóle nie ma. - W naszej miejscowości było kiedyś dużo dziewczyn - mówi Władysław Bruzda. -Zjechało się zatem dużo chłopców z całego kraju, wyznających naszą wiarę. I się pożenili. Dziewczyn jakoś nie zabrakło!Helena Bruk: - Małżeństwa "mieszane" nie są wskazane. Ale i tak w ostateczności decyduje przecież... serce.
Ernst Troeltsch KOŚCIÓŁ A SEKTA* Kościół pojmowany jest na ogół jako konserwatywny twór, odznaczający się względną aprobatą dla świata, który go otacza. Zrzeszając znaczne masy ludności i pretendując do miana organizacji wszechobecnej i wszechogarniającej, Kościół realizuje swoiście rozumianą zasadę uniwersalności. Jego przeciwieństwo stanowi sekta. Sekty są zwykle stosunkowo małymi grupami, w których realizuje się dążenie do wytworzenia osobistych, bezpośrednich więzi między członkami. Dopuszczalne jest także tworzenie się w ramach sekt mniejszych grup. Stanowi to jedno z podstawowych założeń każdej sekty. Działalność sekt pozbawiona jest aspiracji dokonywania zmian, czy podbojów w ogarniającej je rzeczywistości, a ich stosunek do świata, państwa czy społeczeństwa pozostaje zawsze niezmiennie obojętny, bądź niechętny. Nigdy nie dążą one do włączenia się w nurt życia społecznego, pragnąc raczej pozostać na uboczu, lub tworzyć własne, samowystarczalne wspólnoty. Szczegóły sposobu postępowania dostosowują wszakże do panujących warunków społecznych, O ile w przypadku Kościoła obserwuje się zwykle działania, których celem jest objęcie kontrolą państwa, wykorzystanie wszelkich okoliczności dla realizacji swych założeń, a w konsekwencji — zdobycie trwałego miejsca wśród wpływowych ugrupowań społecznych, nawet za cenę częściowej utraty niezależności, o tyle sekty kierują się raczej w stronę warstw niższych, lub takich, które objawiają dezaprobatę dla porządku państwowego bądź społecznego. Wiąże się z tym ogólna postawa sekt wobec nadprzyrodzonego układu odniesienia chrześcijaństwa oraz propagowanej przez Kościół ascezy. Sfera życia doczesnego traktowana jest przez Kościół jako środek dla osiągnięcia podstawowego, nadprzyrodzonego celu życia. Cel ten może zostać osiągnięty jedynie drogą realizacji zasad ascezy, pod ścisłym kościelnym kierownictwem. Podejście sekt jest odmienne: uwagę swych wiernych kierują one na pozaziemski cel życia bezpośrednio. W tym właśnie wyraża się indywidualistyczny charakter ich ascezy, prowadzący, jak się wydaje, do o wiele pełniejszego jej rozkwitu. Nie można przy tym pominąć różnicy w pojmowaniu ascezy przez Kościół, a zwłaszcza zakony, oraz przez sekty. Dla Kościoła jest ona wyrazem szczególnej cnoty, a jej praktykowanie — swoistą formą doznania religijnego, które wyraża się w drodze kontemplatywnego odrzucenia zmysłowości i innych, często przesadnych praktykach, nawiązujących do wzorów późnoantycznych kultów zbawczych (Erlösungskulte). Postępowanie takie musi graniczyć niejednokrotnie z wyznawaniem podwójnej moralności. Asceza sekt natomiast zawiera się w prostej zasadzie ogólnej powściągliwości, a także lojalności wobec prawa w sferach objętych przysięgą, w dziedzinie własności, wojny, czy stosowania przemocy. Powołuje się ona na treść Kazania na Górze oraz na klarowne przeciwieństwo Królestwa Bożego wobec całokształtu porządków ziemskich. Potrzebę wyrzeczeń propaguje się tutaj wyłącznie jako środek do osiągnięcia powszechnej miłości, nigdy zaś nie pojmuje się jej jako narzędzia dokonywania w imię religii niezwykłych i heroicznych czynów. Asceza sekt łączy się z ascezą Kościoła i zakonów jedynie o tyle, o ile obie akceptują zasady zawarte w Kazaniu na Górze oraz zasadę miłości powszechnej. Obce jej pozostają wszakże zakonne kanony ubóstwa i ślepego posłuszeństwa; nie to jest jej ideałem, lecz rozwój więzów miłości, niezmąconej konfliktami i podziałami społecznymi. Wszystko to, co odróżnia późnośredniowieczny Kościół od sekty, jest przypuszczalnie pochodne od wspólnej dla obu organizacji, wewnętrznej struktury. Istnienie takiej struktury można uzasadnić wskazując na prachrześcijaństwo, jako formację poprzedzającą istnienie zarówno Kościoła, jak sekt. Wyczerpująca analiza socjologiczna ruchów prachrześcijańskich pozwała równocześnie dostrzec źródła współczesnej odmienności strukturalnej sekt i Kościoła, pozwala także zrozumieć wiele atrybutów rozwoju ich stosunków w późniejszym czasie. Okazuje się, że w pierwszych latach swego istnienia Kościół bardzo przypominał sektę. Momentem, który zadecydował o przyspieszeniu procesu dochodzenia przezeń do współczesnego kształtu, było uformowanie się dojrzałej doktryny w odniesieniu do sakramentów i kapłaństwa. Początkowego okresu istnienia Kościoła nie zakłócał poważniejszy rozwój działalności sekt, które wprawdzie egzystowały, stanowiąc jednak organizmy na tyle amorficzne i nieokreślone, że ich wpływ na oblicze Kościoła nie mógł być znaczący. Przełom nastąpił dopiero z chwilą wyłonienia się kontrowersji między sakramentalno-hierarchicznymi poglądami św. Augustyna a doktrynami donatystów. Sprzeczność ta wygasła wszakże równocześnie z zanikiem chrześcijaństwa afrykańskiego, po to, by odżyć w okresie gregoriańskiej reformy Kościoła. Wtedy to problem relacji Kościół — sekty pojawia się z nową, istotną silą. Nie można także pominąć zagadnienia mylących skojarzeń, jakie wzbudza stosowanie terminu „sekta”. Wyrażenie to bywało traktowane tylekroć polemicznie, co apologetycznie. Sekty, to — mówiąc najog- ólniej — takie odróżniające się od oficjalnego Kościoła grupy, które zachowując określone elementy idei chrześcijańskiej, ujmują je i kultywują w oderwaniu od innych, czyniąc to w taki sposób, że w konsekwencji przeciwstawiają się doktrynie Kościoła panującego i wyłamują ze wspólnoty, którą on stanowi. Punkt widzenia reprezentowany przez dominujący Kościół nakazuje widzieć w nich twory społeczne o mniejszej doniosłości, powstałe jako rezultat nieprawidłowej interpretacji wartości i idei chrześcijaństwa. Należy podkreślić, że takie pojmowanie terminu „sekta” jest prawomocne jedynie przy założeniu wyłącznej słuszności opinii, jakie formułuje Kościół dominujący. Taka zasada obowiązuje jednak w dziedzinie kościelnego prawa państwowego, na którego gruncie „sekta” niezmiennie oznacza grupę, której system wartości i przywileje oceniane są znacznie niżej niż kościelne. Opisana perspektywa w znacznej mierze narusza stan faktyczny. Nie gdzie indziej bowiem, lecz właśnie w sektach dochodzą do głosu istotne kierunki wskazywane przez Ewangelię. Niezmienne nawiązywanie przez nie do Ewangelii oraz doktryn prachrześcijańskich, a także głoszenie, iż to nie sekty, ale właśnie oficjalny Kościół coraz bardziej oddala się od owych prawd — oto powody, dla których ze strony Kościoła spotyka je stała dezaprobata. Taka sytuacja zmusza z kolei sekty do przyjęcia postawy obronnej, a niekwestionowanym owocem zarysowanego cyklu jest bogaty zbiór konkluzji socjologicznych, jakich dostarcza historia tych sporów. Istotną rolę odgrywa tutaj przyrodzona niezależność i nonkonformizm sekt, przyczyniające się do obnażenia wielu ważnych mechanizmów i szczegółów idei chrześcijańskiej. Problemy te można dokładnie prześledzić, analizując dzieje doprowadzanych do stopniowego upadku ruchów sektowych późnego średniowiecza, w których obronie, w późniejszym czasie, tak zdecydowanie występowali Sebastian Frank i — przede wszystkim — Gottfried Arnold. Głównym charakterystycznym rysem chrześcijaństwa stała się z czasem — z oczywistych względów — tendencja do osiągnięcia pozycji absolutnie dominującej, tak, by zapewniła ona objęcie wpływami idei i podporządkowanie jej wszelkich dziedzin ludzkiej rzeczywistości oraz ustanowienie nad nimi dominacji określonego typu Kościoła. Realizacji takiego programu miało pomóc rozwinięcie się doktryny paulinistycznej, mimo zaznaczających się w jej obrębie prądów indywidualistycznych i entuzjastycznych. Paulinizm, ze swym utożsamieniem porządku państwowego z porządkiem boskim, pomijaniem większości spraw doczesnych i propagowaniem idei osiągnięcia Królestwa Bożego drogą zdobywania łaski Chrystusa, okazał się jednak niewystarczający. Rychło odżegnano się od owych nadnaturalnych (supranatural) i eschatologicznych wizji spełnienia, na rzecz tworzenia misji i organizacji, aby przez ich oddziaływanie zapobiec rozwojowi nadmiernego subiektywizmu i indywidualizmu wiernych, na rzecz propagowania religijnych prawd obiektywnych, zawartych w przekazach Chrystusa, a podawanych ustami naznaczonych przez Boga, doczesnych władz danej zbiorowości. Owe obiektywne prawdy miały stać się niewyczerpanym źródłem duchowej energii, choć nie każdy rodzaj ludzkiej aktywności mógłby być z nimi bezpośrednio kojarzony. W taki właśnie sposób pojmowano urzeczywistnienie idei Kościoła masowego, który odznaczałby się względną akceptacją dla świata, państwa, społeczeństwa i kultury, Kościoła o nienaruszalnie boskim charakterze oraz ugruntowanych tradycjach sakramentów i kapłaństwa. Widziano w tym także drogę do uwierzytelnienia socjologicznej genezy tych tradycji i utrwalenia pojęcia Kościoła jako instytucji pośredniczącej w otrzymywaniu łaski. Panowanie nad sferą duchową starano się osiągnąć przez wprowadzenie instytucji pokuty i nadzoru nad wiarą, czemu służyć miało prawo dla zwalczania heretyków i innowierców. Konieczne w tej sytuacji stało się odnalezienie i zastosowanie formuły, która pozwoliłaby pogodzić interesy Kościoła, władz państwowych, porządku społecznego i gospodarczego. Jej wyczerpującą, a równocześnie subtelną i precyzyjną wizję zawiera nauka tomistyczna, oparta konsekwentnie na Ewangelii i z niej właśnie wyprowadzająca wszelkie reguły uniwersalnej organizacji życia ziemskiego. Uwzględnia ona wszakże jedynie te kanony Ewangelii, które cieszyły się akceptacją Kościoła, a pomija tę ich sferę, która wiąże się z dziedzinami ludzkiej prywatności, osobistych przeżyć, czy posiadania własności. Wszystkie te prawdy rozwijane są natychmiast i aktualizowane przez sekty. Chrześcijaństwo laickie, osobista refleksja etyczno-religijna, propagowanie wspólnoty miłości, religijna równość i braterstwo, obojętność wobec siły państwa i warstw panujących, niechęć wobec praw techniki, kwestionowanie istotności przysięgi, uwolnienie życia religijnego od trosk walki o ideał ubóstwa, na rzecz okazjonalnych aktów miłości, bezpośredniość osobistych przeżyć religijnych, krytyka oficjalnych teologów i duszpasterzy, nawiązywanie do Nowego Testamentu i idei pierwotnego Kościoła — oto podstawowe, charakterystyczne rysy sekt. Socjologiczny punkt odniesienia, wokół którego tworzą się wspólnoty, jest odmienny niż w przypadku Kościoła. O ile Kościół zakłada konieczność obiektywnej świętości stanu kapłańskiego, sukcesji, depositum fidei, a także sakramentów, powołując się na stale dokonującą się w kapłaństwie inkarnację boskości, o tyle sekta nawiązuje do bezustannie powstających, nowych wymogów moralnych, u których podstaw leży wyłącznie obiektywny przykład Chrystusa i jego prawo. Nie ulega zatem wątpliwości związek postępowania sekt z kanonami Kazania na Górze, w czym wyraża się odmienna postawa wobec chrześcijańskiej prehistorii i odmienne ujęcie dogmatu Chrystusa. Biblia i prehistoria stanowią, w pojęciu Kościoła, trwałe i dosłownie rozumiane ideały, którym nie można przypisać cechy w jakikolwiek sposób pojmowanej relatywności historycznej. Postać Chrystusa zatraca charakter wiodącego ku prawdzie Boga-Człowieka, stając się wizerunkiem panującego zarządcy, który działa w oparciu o stworzone przez siebie biblijne prawo, obowiązujące w każdej zbiorowości. Tendencje do rozwoju i kompromisu z jednej strony, a schematyzmu i radykalizmu z drugiej uniemożliwiają praktycznie przekształcenie się sekt w organizacje masowe i powodują to, że formą ich istnienia pozostają małe kręgi o bezpośrednich, osobistych powiązaniach, z wszelkimi ujemnymi i dodatnimi konsekwencjami takiego stanu rzeczy. Są to przy tym kręgi, w których stałym pragnieniom polepszenia swego standardu życiowego niezmiennie towarzyszy powszechna nieświadomość skomplikowanych codziennych okoliczności. Stanowi to dobry grunt dla rozwoju poglądów o możliwościach przekształcenia świata według czysto moralnych, idealnych zasad miłości, co przyczynia się wprawdzie do zintensyfikowania chrześcijańskiego życia, lecz równocześnie powoduje obniżenie się stopnia uniwersalności sekt, doprowadzając do utraty wiary przez ludzi w odkupienie świata, formułowania negatywnych opinii o Kościele, utraty bezstronności i pojawiania się eschatologicznych oczekiwań. Człowiek sekt, doznając korzyści, jakie przynosi ich specyficzne chrześcijaństwo, traci zdolności przystosowawcze, a także zdolność duchowego przyswajania. Kościół, który mógł zabezpieczyć zdolności przystosowawcze swych członków dzięki rozwinięciu idei ustabilizowanego chrześcijaństwa, dąży do zobiektywizowania idei łaski, sekta zaś poprzestaje na realizacji subiektywnej idei świętości. Kościół opiera się na biblijnym kanonie zbawienia, sekta — na prawie Boga i Chrystusa. Podczas gdy socjologiczne cechy sekt odznaczają się prawie całkowitą jednorodnością, to odniesienie każdej z nich do organizmu, jakim jest Kościół, wymaga dokładnego, rzeczowego uzasadnienia. Sekty wyróżniające się szczególną zgodnością z dogmatami występują rzadko i można je tutaj pominąć. Także panteistyczne, filozoficzne sekty średniowiecza wtopiły się z czasem w ogół sekt. W rzeczy samej, sekta to coś innego niż Kościół, czy Kościoły. Wyraz „sekta” nie posiada zabarwienia wartościującego, lecz oznacza samodzielny, socjologiczny typ społeczności wyznającej ideę chrześcijańską. Istotą Kościoła jest jego obiektywny, instytucjonalny charakter. Dla niego przychodzimy na świat i przez chrzest w dzieciństwie wchodzimy w obrąb jego kręgu. Kapłaństwo i hierarchia, jako nosiciele tradycji łaski i jurysdykcji sakramentalnej, nadają zdolność udzielania łaski każdemu ze swych przedstawicieli. Zdolność ta bywa wykorzystana podczas udzielania sakramentów, a o łaskę zabiegać musi także kapłan, jeśli przypadkowo okazał się w jakiś sposób niegodny. Kościół jawi się zatem jako obiektywna organizacja powołana do dysponowania cudowną mocą, jako kontynuator rządów Boga i Opatrzności nad światem. Pomijając możliwą nieudolność i ułomność osób, pozostaje zawsze uniwersalna świętość instytucji. Kompromis ten stanowi jednocześnie wyraz i uzasadnienie uniwersalizmu kościelnego, w którym każde jednostkowe działanie, czy świadczenie, jakkolwiek surowo traktowane i silnie akcentowane, jest wtórne wobec obiektywności uniwersalnie przyznanej mocy panowania (niekiedy mówi się: et cetera adiicientur vobis). Oddziaływaniu zbawczych sił podlegają wszystkie jednostki ludzkie, stąd też Kościół zobowiązany jest do roztoczenia panowania nad wszelkimi społecznościami i uczynienia poddanymi wszystkich członków społeczeństwa. W swej istocie jednak pozostaje on nadal niezależny, a na stan jego niezależności nie wpływa fakt, czy omawiany wpływ na społeczeństwo okaże się skuteczny, czy nie. Kościół to wielki wychowawca narodów, który, jak wszyscy wychowawcy, potrafi stosować stopnie i sankcje, a równocześnie osiągać cele bez nich, drogą perswazji i pobłażania. Na tle zinstytucjonalizowanego i zobiektywizowanego organizmu, jakim jest Kościół, sekta okazuje się stanowić wspólnotę dobrowolności, o uczestnictwie zależnym od świadomej decyzji członków. Istnienie sekt opiera się zatem na wnoszeniu w życie grupy osobistego wkładu, w celu urzeczywistnienia modelu wspólnej egzystencji w bezpośrednich kontaktach. Nikt nie rodzi się członkiem sekty, lecz tylko może do niej przystąpić dokonując świadomego wyboru. Droga do doskonalenia się wiedzie w sekcie nie poprzez sakramenty, lecz przez osobiste świadczenia, co z reguły powoduje narastanie niechęci wobec sakramentów. Z natury rzeczy jednak dochodzi z czasem do wynaturzeń wspólnotowego charakteru sekt. Osłabia się zainteresowanie innymi typami grup, do sekt przenikają, na tyle, na ile mają szansę akceptacji, pozareligijne wartości. Sekta nie wychowuje szerokich mas, a tylko grupuje wyodrębnione ze społeczeństwa elity powołanych i jednoznacznie przeciwstawia ich światu. Idea uniwersalizmu chrześcijańskiego znana jest sekcie jedynie w wydaniu eschatologicznym, sama przez się zrozumiała jest także tendencja sekty do rozwijania ascetycznych sposobów życia i myślenia. Ich konsekwencję stanowi stopniowe eliminowanie z pola zainteresowań członków większości pozareligijnych wartości kulturowych. Aktywność pozostających w sektach jednostek koncentruje się głównie wokół kultywowanego stylu życia. Ten rodzaj ascezy odbiega wszakże, jak wcześniej wspomniano, od ascezy propagowanej przez Kościół: nie pojawia się w niej tak typowy dla doktryny kościelnej pierwiastek heroiczny, pozbawiona jest również mocno akcentowanych elementów umartwienia. Przejawia się raczej jako utrzymany w starobiblijnym stylu kanon ucieczki od świata i jego atrakcji, w imię pełnej realizacji postulatu wspólnotowej miłości. Idealny typ członka sekty znalazł swą charakterystykę w Kazaniu na Górze, tam też został naszkicowany pożądany przebieg jego życiowej drogi. Jego asceza okazuje się nieporównanie bardziej ostrożna i uboga, w dosłownym rozumieniu stanowi jakby przedłużenie postawy samego Jezusa. Brakuje w niej jednak nastawienia popularyzatorskiego, a także tendencji uniwersalistycznych. Można powiedzieć, iż o ile istota ascezy kościelnej polega na uniwersalności i heroiczności, o tyle asceza sekt służyć ma jedynie nielicznym wspólnotom, w skład których wchodzą wtajemniczeni członkowie. Tak więc, de facto, mamy do czynienia z dwoma, w sensie socjologicznym odmiennymi typami wspólnot, jakimi są sekta i Kościół. Sytuacja ta nie ulega zmianie, pomimo krzyżowania się ich różnorodnych właściwości. Terminy, przy pomocy których bywają one określane, nie są wszakże najważniejsze; przypuszczalnie zamiast „sekta” można byłoby mówić „Kościół nieinstytucjonalny”, a zamiast „Kościół” — bardziej precyzyjnie — „Kościół zinstytucjonalizowany”. Najistotniejsze natomiast jest to, że obie omówione formy religijnych wspólnot opisane są w Ewangelii i w niej właśnie tkwią ich korzenie. Łącznie traktowane być muszą jako trwałe warianty socjologicznej organizacji życia religijnego. Tłumaczył Wojciech Adamek * Kirche und Sekte w: E. Troeltsch, Die Soziallehren der christlichen Kirchen und Gruppen, Tübbingen 1912, s. 362—375. W przekładzie pominięto przypisy. dalej >> opr. aw/aw
"Jeśli w wyraźny sposób opowie się za jedną duchowością przeciwko drugiej, za jednym, konkretnym stylem przeżywania chrześcijaństwa, to przestanie być Kościołem powszechnym, a stanie się sektą"- powiedział Jacek Prusak SJ w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Duchowny odpowiadał na pytania dotyczące duchowości chrześcijańskiej i sposobu jej przeżywania. Jego zdaniem dominującą tendencją w Kościele zawsze była różnorodność duchowości i wrażliwości: "do każdego Bóg przemawia w indywidualny sposób, ale ponieważ wyznajemy wiarę we wspólnocie, ludzie podobnie przeżywający wiarę chcą się nawzajem odnajdywać i razem kroczyć drogą odpowiedniej dla siebie duchowości. W Kościele nigdy nie było jednej, obligatoryjnej duchowości. Wszyscy mieli te same sakramenty, ale modlili się różnie". Zdaniem Jezuity, od samego początku chrześcijaństwa w Kościele było miejsce dla różnych duchowości i charyzmatów. Nie tylko wypracowanych przez wewnątrz, ale również przychodzących od innych: "od początku chrześcijaństwa w Kościele były różne charyzmaty i rozmaite ścieżki duchowości. Patrzmy na nie jako na mosty łączące człowieka z Bogiem. Odnowa Charyzmatyczna jako ruch wewnątrzreligijny nie jest katolickim wynalazkiem, zaczerpnęliśmy to z protestantyzmu. Niewątpliwie jest ona odpowiedzią na pewien typ wrażliwości i pobożności". "Będziemy teraz mówić językami, prorokować i uzdrawiać chorych, a później głośno śpiewać i spontanicznie tańczyć, jak zielonoświątkowcy?" - zapytał dziennikarz. "Na to też jest miejsce w Kościele. Niektórzy wierni najlepiej odnajdują się właśnie w ruchach charyzmatycznych, bo ich wrażliwość religijna opiera się przede wszystkich na bezpośrednim i emocjonalnym doświadczaniu Boga. Jednocześnie w Kościele rozwijają się też wspólnoty bardziej tradycjonalistyczne, kładące akcent na pogłębiony intelektualnie, ascetyczny wymiar przeżywania wiary"- powiedział duchowny. Dodał, że przykładem może być tutaj Jezus, który na swoich uczniów wybrał ludzi o różnych światopoglądach, koncepcjach Mesjasza, niejednoznacznie myślących o przyszłości Izraela czy działalności Kościoła. Zwrócił także uwagę na problem zainteresowania religiami wschodu. Według duchownego jest to efekt niedostatecznej uwagi, jaką Kościół poświęcił na polu nauki modlitwy: "bo w Kościele nikt nie nauczył ich pogłębionej modlitwy, kiedy jej szukali. Znam wiele osób, które próbują zaspokajać potrzeby tej modlitwy właśnie w duchowości Wschodu. One postrzegają Kościół jako instytucję, która głównie naucza, jak należy żyć: co wolno a czego nie wolno; która odwołuje się do chwalebnej przeszłości". Z drugiej strony zauważa, że takie "odejście" w kierunku wschodnich duchowości może być szansą na pogłębienie własnej wiary: "ciekawe, że wielu katolików, którzy zaangażowali się w różne formy wschodniej duchowości, wcale nie odeszło z Kościoła. I oni często twierdzą, że dzięki kontaktowi ze Wschodem odkryli także mistyczny wymiar chrześcijaństwa". Zdaniem o. Prusaka istotnym problemem jest również odejście od chrześcijańskiej duchowości na rzecz wiary w zabobony, horoskopy i wróżbiarstwo. "Horoskopy żerują na ludzkiej naiwności, zatem szkoda marnować na nie czas. Natomiast nie są one jakimś wielkim zagrożeniem duchowym, co nie znaczy, że pokładanie w nich wiary nie sygnalizuje czegoś niepokojącego" - powiedział zakonnik. Zauważył jednocześnie, że Polska nie jest jedynym krajem, gdzie takie tendencje dochodzą do głosu: "proszę zobaczyć, że we Włoszech, również katolickim kraju, wróżki są prawie tak samo cenione jak duchowni. Jeśli wśród katolików rośnie moda na wróżbitów, to niewątpliwie jest to sygnał do alarmu. Warto postawić pytanie o kondycję naszej wiary". Zapytany o źródła problemu odpowiedział, że jest ono związane z coraz szybszym i płynnie zmieniającym się światem, w którym wszyscy poszukujemy jakichś punktów odniesienia. Przy czym łatwiejsze jest pójście do wróżki niż wiara w Bożą opatrzność. "Opatrzność nie daje nam takiej pewności, jakiej ludzie szukają u wróżek. Pewność wiary wynika raczej z nadziei, a nie z tego, że znamy własny los i jesteśmy wobec niego jak marionetki z rolą do odegrania. Pytanie, na ile potrafimy słuchać Boga i być cierpliwi wobec Jego planów, odnajdując szyfry Jego obecności w naszym życiu, a na ile szukamy prostych odpowiedzi" - skomentował duchowny. Jacek Prusak SJ jest psychologiem i teologiem, adiunktem w Katedrze Psychopatologii i Psychoprofilaktyki Instytutu Psychologii Akademii Ignatianum w Krakowie.
Ja wiem ciut na ten temat. Znałem kilka osób. Ludzie jak ludzie. Bardzo przejęci swoją wiarą. Jeśli ktoś lubi, potrzebuje towarzystwa neofitów podobnych sobie, to czemu nie? Piszę, że neofitów, bo jednak spora część to osoby przyjmujące to wyznanie, a nie wychowane w nim. Oczywiście, to nie jest żadna msza, tylko spotkanie w celu wspólnego "wielbienia Boga", jak oni to nazywają. Śpiewają tam, wyznają miłość do Boga, często w bardzo emocjonalny i spontaniczny sposób. Mnie to raziło, gdy byłem ze dwa, trzy razy na ich nabożeństwie. Lubię ciszę, spokój, organy, patos i tajemnicę, chociaż KK, już dawno porzuciłem. Ludzie jak ludzie, mniej lub bardziej sympatyczni, raczej otwarci, może i uczciwsi niż przeciętna, bo zazwyczaj na serio przejęci swoją wiarą. Co do ich teologii, to tak jak ktoś napisał, istotna w tej denominacji jest rola Ducha Św. Jego "wylanie", na wiernych, jeśli dobrze to opisuję.
Hello world! Please change me in Site Preferences -> This Category/Section -> Lower Description Bar Poniżej podajemy kilka najważniejszych wskazówek, które pomogą Ci w kontakcie z osoba uwikłaną w destrukcyjną działalność sekty. Pamiętaj, że osoba poddana działaniu takiej grupy nie działa racjonalnie. Jej postępowanie wykazuje cechy uzależnienia, a kontakt z nią będzie budził wiele emocji i wymagał od Ciebie ogromnej cierpliwości. Nie działaj sam, skontaktuj się z osobami lub instytucjami, które profesjonalnie zajmują się tą problematyką. Jednym z najważniejszych zadań stojących przed rodziną i bliskimi jest utrzymanie stałego kontaktu z osobą, która trafiła do sekty. Warto wykorzystać wszelkie dostępne środki, aby zapewnić ją o swojej miłości i szacunku oraz chęci utrzymania więzi. Reakcje bliskich w kontakcie z osobą z sekty bardzo często nacechowane są gniewem i złością. Należy pamiętać, że próby przemówienia osobie zmanipulowanej do rozumu nie będą skutkowały. Manipulacja w grupie dokonuje się na poziomie emocji. Mnożenie argumentów przeciw grupie wywoła kolejne wątpliwości, które chętnie wyjaśni lider grupy. Atakowanie wiary, światopoglądu i grupy będzie skutkowało jeszcze większą izolacją emocjonalną i może prowadzić do zerwana więzi. Ważne, aby jak najszybciej skontaktować się z instytucjami lub osobami zajmującymi się profesjonalnie tą problematyką. Wsparcie i pomoc specjalistów pomoże nazwać problem i wspólnie szukać indywidualnych sposobów jego rozwiązania. Warto stworzyć zespół ludzi; najbliższych i przyjaciół – tych, z którymi osoba miała dobry kontakt, którym ufała przed trafieniem do sekty. Zapytać ich, czy i oni dostrzegają jakieś niepokojące zachowania w jej życiu. Ważne, aby przyjąć jednolity sposób działania wobec zmanipulowanej osoby. Należy powstrzymywać się przed odrzuceniem osoby. Nie oznacza to bezkrytycznej aprobaty dla wszystkiego co mówi. W dyskusji nie należy rezygnować ze swoich poglądów. Akceptacja osoby (zależy mi na tobie, jesteś dla mnie ważny, kocham cię) nie jest równoznaczna z akceptacją jej poglądów (nie mogę przyjąć tego, co naucza grupa) W rozmowie trzeba unikać słów pejoratywnych typu sekta, sekciarz itp. Często na początku zaangażowania w grupę liderzy powtarzają, że nowy sposób życia i wejście na drogę duchową będzie spotykać się ze sprzeciwem i odrzuceniem przez najbliższych. Atak na grupę może być wykorzystany przez jej lidera jako potwierdzenie swojego autorytetu i mądrości. Aby skutecznie pomóc bliskiej osobie trzeba zrozumieć zaistniałą sytuację. Udział w grupie do której trafiła odpowiada na jej niezaspokojone potrzeby. Warto postawić sobie pytanie o to, co wydarzyło się w jej życiu przed przystąpieniem do grupy? Czego jej brakowało? Co daje jej grupa? Podczas rozmów należy być gotowym do wysłuchania tego, co mówi zmanipulowana osoba, pomimo, że tezy które wygłasza mogą wydawać się niedorzeczne. Można zadawać pytania w stylu nie rozumiem, powiedz coś więcej. Można poprosić, aby osoba opowiedziała co daje jej pobyt w grupie, jakie potrzeby zaspokaja. Pytania powinny być delikatne i nie można nimi bombardować, bo osoba poczuje się atakowana i przyjmie postawę obronną. Warto zachęcać osobę do samodzielnego myślenia, zadając pytania w taki sposób, aby musiała wyjaśnić sens praktyk, wierzeń i wymagań stawianych przez grupę. Można pytać o wartości takie jak dobro, prawda i uczciwość. Zadawanie otwartych pytań ma na celu uruchomienia myślenia krytycznego. Nie wolno pozwolić, aby rozmowy o grupie zdominowały całe życie. Należy przypominać, że poszukiwania duchowe są fragmentem rzeczywistości. Istnieją inne sprawy, o których należy pamiętać, takie jak praca, wychowanie dzieci, planowanie wakacji itp. Warto angażować osobę w życie codzienne, przypominać o obowiązkach, których podjęła się przed trafieniem do grupy. Należy zachęcać osobę zmanipulowaną do refleksji nad swoim postępowaniem. Wybory, których dokonuje, pociągają za sobą określone konsekwencje. Warto, aby postawiła sobie pytania: Co zyskuje będąc w grupie? Z czego musi zrezygnować? Co zostaje zaniedbane? Co traci? Trzeba odwoływać się do łączących was więzi. Przypominać o szczęśliwych, wspólnie przeżytych chwilach (można pokazać zdjęcia w albumie, odwiedzać miejsca w których wydarzyło się coś ważnego). Pokazywać ciągłość dawnego i obecnego życia, z trudnymi i radosnymi momentami. Chodzi o przeciwstawienie się temu, co grupa próbuje stłumić i zniszczyć, dyskredytując dotychczasowe życie.
czy zielonoświątkowcy to sekta