🦏 Kopać Nie Ma Przebacz Tekst
"To się nie dzieje!" - wrzeszczę do siebie. Ale zaraz potem nie muszę już sobie nic wyobrażać. Zginam krzyż i zasuwam. Kończę o 1.50 - w nocy naturalnie. Mam dość. Wszystko boli jak diabli! "Cholerne ryby!" - mówię; a myślę - "złośliwość, zwyczajny pech; zawsze zdarzają mi się takie historie kiedy jestem sama w domu :-( ".
Leży ten głaz, i – co gorsza – może nawet (kopiącym) dobrotliwie powiedzieć: „nie ma co kopać, 2000 lat, JP2, konkordat, samiście chcieli”. Żyć trzeba, więc – w ramach ćwiczenia hipokryzji zbiorowej – uprawia się rozmaite sposoby obchodzenia głazu bokiem. Młodzież nie przejmuje się treściami katechezy.
Mężczyzna otrzymuje anonimowy telefon z informacją, że pod siedzeniem jego samochodu jest bomba. Jeśli spróbuje z niego wysiąść - wybuchnie. Chyba że będzie
Nie miałem co wrzucic a chciałem coś wrzucić serwer : cubehard.net Gildia FIRE tagi podwalone :obejscie blazingpack przechodzenie przez sciany phase - macro
Jeżeli film ci się spodobał nie zapomnij o łapie w górę! 👍 Instagram https://www.instagram.com/mission_game/?hl=pl 📧 Kontakt email: Sebastian.napisz@gmai
Listen to Nie ma przebacz on Spotify. OloSolo, Frosti · Song · 2019. Home; Search; Your Library. Create your first playlist It's easy, we'll help you. Create playlist.
Listen online to Liryczni Mordercy - Nie Ma Przebacz and see which albums it appears on. Scrobble songs and get recommendations on other tracks and artists.
Nie ma przebacz / Hard Hit / Bal-sin-je-han (2021) PL.BDRip.x264-K83 / Lektor PL Gatunek: Akcja / Dramat / Thriller Produkcja: Korea Południowa Pokaż / ukryj tekst Mężczyzna otrzymuje anonimowy telefon z informacją, że pod jego siedzeniem w samochodzie jest bomba.
#kopac_nie_ma_przebacz | 2.7K ludzi obejrzało to. Oglądaj krótkie filmy o #kopac_nie_ma_przebacz na TikTok.
Oto dlaczego pierwsze słowa które słyszymy z ust naszego Zbawiciela na krzyżu, to słowa o przebaczenie: " Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. " (Łuk. 23:34). Następnie, po otrzymaniu przebaczenia człowiek potrzebuje zapewnienia, że teraz ma życie wieczne.
Title track is a quote by Karol Wojtyła, His Holiness Pope John Paul II. Twelve 60x80 cm postcards accompany this release. The full color artwork is by Stanislaw Swiatkowski from the series "Andenken", 2005. There is a 12-page booklet, with each page featuring one of the postcards matched up with the title of each track from tracks 2 to 13.
IP servera: nssv.pltxt gildii HOME: https://www.mediafire.com/file/q3g533bupzxlnj4/%2521_A_Gildia_HOMe.rar/file┏━━━ REKRUTACJA ━━━┓『』GILDIA HOME
qIEw. Tekst piosenki: I jo se tyż musioł Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › * * *Heca heca koło piecaCiele mnie pobodłoMatula mnie smarowaliAle nie pomogłoI jo se tyż musiołBo mi się poruszołHej mości PanowieKapelusz na głowieI jo se musiałaBo mnie się ruszałaHej mości PanowieChusteczka na głowieJakiem służył u kowalaUczyłem się dymaćKowal wylazł na KowalkęA ja musioł trzymaćI jo se tyż musiołBo mi się poruszołHej mości PanowieKapelusz na głowieI jo se musiałaBo mnie się ruszałaHej mości PanowieChusteczka na głowie* * *Rano wstaję krowom dajęI ubirom chodokiBiere koszyk i motykęIdę kopać ziemniakiI jo se tyż musiołBo mi się poruszołHej mości PanowieKapelusz na głowieI jo se musiałaBo mnie się ruszałaHej mości PanowieChusteczka na głowieA jo za nią do pszenicyA jo za nią do żytaJo że myślał że to pannaA to była kobitaI jo se tyż musiołBo mi się poruszołHej mości PanowieKapelusz na głowieI jo se musiałaBo mnie się ruszałaHej mości PanowieChusteczka na głowie* * *Już nie będę tako głupiaJak w zeszłą niedzielęChłopcy majtki mi ściągaliA ja stała jak cieleI jo se tyż musiołBo mi się poruszołHej mości PanowieKapelusz na głowieI jo se musiałaBo mnie się ruszałaHej mości PanowieChusteczka na głowiePosłuchajcie tej powieciPosłuchajcie ludzie:Jak se chłopak nie spróbujeDo ślubu nie pójdzieI jo se tyż musiołBo mi się poruszołHej mości PanowieKapelusz na głowieI jo se musiałaBo mnie się ruszałaHej mości PanowieChusteczka na głowie Brak tłumaczenia!
Tekst piosenki: Kopać czas, ruszam więc, kopalni szukać Kilof w rękę, no i w drogę czas Kopie w dół, pod siebie, lawa mi nie straszna W głowie ciągle tylko diaxy mam Kopię już chyba cała noc Czy ktoś ukrył je czy co? Diamentów wciąż brakuje mi Chciałbym bardzo zdobyć je Ile jeszcze kopać mam? Chciałbym zbroje mieć i miecz Bo żelazny zepsuł się Ile jeszcze kopać mam? Jak znaleźć je? nie wiem Może ktoś trolluje mnie? Przyznam wam, to mój błąd, za wysoko kopałem Pod szesnasty poziom schodzę więc Kopię, kopię lecz nadal ich nie ma Czemu on wciąż chowają się? Kopie już chyba drugą noc Czy ktoś ukrył je czy co? Diamentów wciąż brakuje mi Chciałbym bardzo zdobyć je Ile jeszcze kopać mam? Chciałbym zbroje mieć i miecz Bo żelazny zepsuł się Ile jeszcze kopać mam? Jak znaleźć je? nie wiem Może ktoś trolluje mnie? ooo ooo ooo ooo Może to czas, by odpalić xray? ooo ooo ooo Dajcie mi diaxy plis Kopię już chyba piątą noc Czy ktoś ukrył je czy co? Diamentów wciąż brakuje mi Chciałbym bardzo zdobyć je Ile jeszcze kopać mam? chciałbym zbroje mieć i miecz bo żelazny zepsuł się Ile jeszcze kopać mam? Jak znaleźć je? nie wiem Może ktoś trolluje mnie? Ile jeszcze kopać mam? Chciałbym zbroje mieć i miecz Ile jeszcze kopać mam no ile? Ile jeszcze kopać mam? Dajcie mi diaxy pliss Jak znaleźć je? nie wiem Może ktoś trolluje mnie? Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
AKT PIĄTY. SCENA Grabarzy z rydlami i t. d. wchodzi na scenę. Pierwszy Grabarz. Godziż się po chrześcijańsku grze- bać kogoś, co samowolnie szuka zbawienia? Drugi Grabarz. Co się tam o to pytasz; bierz się lepiej żywo do kopania. Sędzia śledczy był przy niej5 i zakwalifikował ją do chrześcijańskiego pogrzebu. Pierwszy Grabarz. Jak to być może? Nie utopiła się przecie bez przyczynienia się własnego. Drugi Grabarz. Powiadam ci, że tak zeznano. Pierwszy Grabarz. Musiało być przyczynienie się:10 a to punkt właśnie stanowi. Kiedy się topię, w takim razie popełniam czyn, a czyn się popełnia trojako: dzia- łając, wykonywając i uskuteczniając. Tak więc widzisz: ona utopiła się z umysłu. Drugi Grabarz. Ależ, pozwól, przyjacielu kopaczu. — 15 Pierwszy Grabarz. Gadaj zdrów. Tu płynie woda, a tu stoi człowiek, dajmy na to: jeżeli człowiek pójdzie do wody i utopi się, rad nie rad, to jużci nie zaprzeczy temu, że poszedł; ale jeżeli woda przyjdzie do niego i zatopi go, to co innego: wtedy nie można powiedzieć,20 że on się utopił. Wierzaj mi, kumie, że kto sam nie jest winien swojej śmierci, ten sam sobie życia nie skraca. Drugi Grabarz. Czy prawo tak mówi? Pierwszy Grabarz. Ma się rozumieć: prawo oględzin przez sędziego. 25 Drugi Grabarz. Chcesz wiedzieć prawdę? Gdyby to nie była szlachcianka, nie byłaby po chrześcijańsku cho- wana. Pierwszy Grabarz. Trafiłeś w sedno. Ale tem gorzej dla panów dygnitarzy, że większą na tym świecie mają30 zachętę do topienia się i wieszania, niż ich współbracia w Chrystusie. Podaj mi rydel. — Niema starszej szlachty, jak ogrodnicy, górnicy i grabarze, bo oni idą w prostej linii od ojca Adama. Drugi Grabarz. Czy Adam był szlachcicem? 35 Pierwszy Grabarz. A jakże? On pierwszy przecie broń nosił. Drugi Grabarz. Ejże, ejże! nie nosił jej wcale. Pierwszy Grabarz. Czyś Waść poganin? Także Pismo rozumiesz? Pismo powiada, że Adam ziemię kopał: czy40 mógłby kopać ziemię, gdyby nie miał broni (narzędzia)? Zadam ci jeszcze jedno pytanie; a jeżeli mi sprytnie nie odpowiesz, to cię nazwę, — Drugi Grabarz. No, no. Pierwszy Grabarz. Co to za rzemieślnik, co trwalej45 buduje niż mularz, cieśla i majster okrętowy? Drugi Grabarz. Szubienicznik, bo jego budowla prze- trzyma tysiąc lokatorów. Pierwszy Grabarz. Podoba mi się twój dowcip. Wistocie, szubienica wyświadcza przysługi; ale komu?50 oto tym, co się źle zasługują: a ponieważ ty się źle za- sługujesz Bogu, twierdząc, że szubienica jest trwalsza niż kościół, powinna ci więc szubienica wyświadczyć swo- ją przysługę. Ale wróćmy do rzeczy. Drugi Grabarz. Któż buduje trwalej niż mularz,55 cieśla i majster okrętowy? Pierwszy Grabarz. O to właśnie idzie. Drugi Grabarz. Zaraz ci powiem. Pierwszy Grabarz. Słucham. Drugi Grabarz. Do licha, nie mogę jakoś. (Hamlet i Horacy ukazują się w pewnej odległości). 60 Pierwszy Grabarz. Nie łam sobie już nad tem mózgo- wnicy; osła batem nie popędzisz; a kiedy cię kto o to jeszcze raz zapyta, to mu powiedz: — grabarz. Domy jego roboty przetrwają do dnia sądu. Idź do szynku Johana i przynieś mi półkwaterek gorzałki.(Drugi Grabarz wychodzi).(Pierwszy Grabarz kopie i śpiewa). 65 Za młodu, — o, gdyby ten wiek mógł powrócić! Miłostki mym były żywiołem; Pokochać, odkochać, uścisnąć, porzucić, To u mnie zwyczajnem szło kołem. Hamlet. Czy ten człowiek nie zna natury swego rze-70 miosła? Śpiewa przy kopaniu grobu. Horacy. Przyzwyczajenie wyrobiło w nim ten rodzaj swobody. Hamlet. Tak to bywa we wszystkim; im mniej się do czego rękę przykłada, tym delikatniejsze jej czucie. (Pierwszy Grabarz śpiewa). 75 Lecz starość nie radość napadłszy znienacka, Zwaliła mię swoim obuchem; Znikł kuraż i rezon, i mina junacka: Ni śladu, żem kiedyś był zuchem.(Wyrzuca czaszkę). Hamlet. Ta czaszka miała także język i mogła śpie-80 wać. Patrz, jak ją poniewiera ten hultaj; pomiata nią, jak gdyby szczęką Kaina! Może to czaszka jakiego dy- plomaty, która obfitowała w podejścia, a teraz ją pod- szedł ten osioł; albo kogoś takiego, co chciał Pana Boga oszukać? Nieprawdaż?85 Horacy. Być może. Hamlet. Albo jakiego dworaka, który mógł mówić: „dzień dobry, Jaśnie Wielmożny Panie; jakże zdrowie Waszej Ekscelencyi“? Albo jakiego zausznika, który chwalił konia mecenasa swego,90 aby go od niego wyłudzić? Jak myślisz? Horacy. Mogłoby to być, Mości Książę. Hamlet. Taka to kolej rzeczy. A teraz musi służyć za rendez-vous robakom i cierpieć szturchańce za- krystyańskiej łopaty. Co za radykalna przemiana! aż się95 głupio robi na sercu. Czyliż utrzymanie tych kości na to jeno tyle kosztowało, aby z czasem grano w nie jak w kręgle? Ból czuję w moich na tę myśl.(Pierwszy Grabarz śpiewa). Łoże w ziemi i wór zgrzebny Na pokrycie kości:100 Oto cały sprzęt potrzebny Dla tutejszych gości.(Wyrzuca czaszkę). Hamlet. Masz i drugą. Nie jestże to czasem czerep adwokata? Gdzież się podziały jego kruczki i wykręty, jego ewentualności[1], jego kazualności i matactwa? Jak105 może znieść, żeby go ten grubianin bił w ciemię swoją plugawą motyką, i nie wystąpić przeciw niemu z akcyą o czynną obelgę? Hm! hm! A może też to był swoje- go czasu jaki wielki posesyonat, który skupował dobra drogą licytacyi, subhastacyi, komplanacyi, tranzakcyi i ce-110 syi? Na toż mu się zdała czysta masa nieruchomości, aby sam stawszy się nieruchomością, obrócił się w masę błota? Nie zdołaliż ci, co mu pisali ewikcye, ewinkować mu więk- szej przestrzeni, tylko taką, jaką wzdłuż i wszerz pokryje para fascykułów? Kontrakty kupna jego majątków za-115 ledwieby się w takim obrębie zmieściły; a samże ich dziedzic nie ma mieć więcej miejsca? Hę? Horacy. Ani o włos więcej, Mości Książę. Hamlet. Nie jestże pergamin ze skór baranich? Horacy. Nieinaczej; i z cielęcych także. 120 Hamlet. Barany i cielęta z tych, co w nim bezpie- czeństwa szukają! Muszę pomówić z tym człowiekiem. — Czyj to grób, przyjacielu? Pierwszy Grabarz. Mój. — (Śpiewa). Oto cały sprzęt potrzebny125 Dla tutejszych gości. Hamlet. Twój, nie przeczę: bo w nim siedzisz. Pierwszy Grabarz. Waspan w nim nie siedzisz, to też on nie Waspana; co do mnie, nie siedzę w nim, a jednak jest moim. 130 Hamlet. Twoim więc jest, bo w nim stoisz. Pierwszy Grabarz. Nie stoję w nim; stoję tam pod kościołem. Hamlet. Któż to jest, co w tym grobie ma leżeć? Pierwszy Grabarz. Nikt. 135 Hamlet. Dla kogoż go kopiesz? Pierwszy Grabarz. Dla kogoś, co był, a więc już nie jest. Hamlet. Cięty hultaj! Trzeba nam ważyć słowa, ina- czej igraszka ich wystrychnie nas na dudków. Zaprawdę,140 mój Horacy, świat się stał tak dowcipnym, od trzech lat to uważam, że chłop swoim wielkim palcem u nogi nabawia nagniotków dworaka, następując mu na pięty. — Od jak dawna jesteś grabarzem? Pierwszy Grabarz. Dniem, w którym zacząłem tę145 profesyę, był właśnie ten dzień roku z pomiędzy wszyst- kich innych, w którym nieboszczyk nasz król Hamlet pobił Fortynbrasa. Hamlet. Jakże to dawno? Pierwszy Grabarz. Nie wiesz Waspan? Każdy smyk150 u nas wie o tym. Było to tego dnia, kiedy młody Hamlet przyszedł na świat; ten sam, co to zwariował i został wysłany do Anglii. Hamlet. Czy tak? a dlaczegoż on został wysłany do Anglii? 155 Pierwszy Grabarz. Dlatego właśnie, że zwaryował. Ma on tam rozum odzyskać; ale chociażby go nie od- zyskał, nie będzie tam o to kłopotu. Hamlet. Dlaczego? Pierwszy Grabarz. Bo tam tego nie dostrzegą na-160 wet: tam wszyscy waryaci tak jak on. Hamlet. Skutkiem czegoż on zwaryował? Pierwszy Grabarz. Skutkiem pewnej przyczyny. Hamlet. Jakiej przyczyny? Pierwszy Grabarz. Skutkiem utraty rozumu. 165 Na jakim gruncie? Pierwszy Grabarz. Na jakim? Tu w Danii, której ziemię kopię już od lat trzydziestu. Hamlet. Jak długo może kto leżeć w ziemi, nim zgnije? 170 Pierwszy Grabarz. Jeżeli nie zgnił przed śmiercią (co się w tych czasach zdarza; mamy bowiem ciała, które pod tym względem nie czekają, aż się je w ziemię włoży), to może przeleżeć jakie ośm albo dzie- więć lat. Garbarz przeleży lat Hamlet. Dlaczegoż ten jeden więcej niż drudzy? Pierwszy Grabarz. Bo mu jego rzemiosło tak wygar- bowało skórę, że kawał czasu może wodę wstrzymać; a woda, Panie, jest straszliwą naszych grzesznych ciał niszczycielką. Oto czaszka, która od dwudziestu trzech180 lat leży w ziemi. Hamlet. Czyjąż ona była? Pierwszy Grabarz. Sławnego wartogłowa. Czyją na- przykład, jak myślicie? Hamlet. Nie domyślam się wcale. 185 Pierwszy Grabarz. Żeby go morówka porwała! Przy- pominam sobie, jak mi wylał na głowę całą flaszkę ró- żanego likworu. Ta czaszka była własnością Joryka[2], kró- lewskiego błazna. Hamlet (podnosząc czaszkę). Jego? Pierwszy Grabarz. Jego samego. 190 Hamlet. Biedny Joryku! Znałem go, mój Ho- racy; był to człowiek niewyczerpany w żartach, nie- zrównanego humoru; mało tysiąc razy piastował mię na ręku, a teraz, — jakże mię jego widok odraża i aż w gardle ściska! Tu wisiały owe wargi, które nie wiem195 jak często całowałem. Gdzież są teraz twoje drwinki, twoje wyskoki, twoje śpiewki, twoje koncepta, przy któ- rych cały stół trząsł się od śmiechu? Nic-że z nich nie pozostało na wyszydzenie twojej własnej teraźniejszej miny? Mógłżeś do tego stopnia zesztywnieć? Idź-że te-200 raz do gotowalni modnej damy i powiedz jej, że cho- ciażby się na cal grubo malowała, przecież się takiej fi- zyognomii doczeka. Pobudź ją przez to do śmiechu. — Proszę cię, mój Horacy, powiedz mi jedną rzecz. Horacy. Co, mój książę? 205 Hamlet. Czy myślisz, że Aleksander W. tak samo w ziemi wyglądał? Horacy. Zupełnie tak. Hamlet. I tak samo pachniał? Brr! (Odrzuca czaszkę). Horacy. Zupełnie tak, Mości Książę. Hamlet. Jak nikczemna dola może się stać naszym210 udziałem! Nie mogłażby wyobraźnia, idąc w trop za szla- chetnym prochem Aleksandra, znaleźć go na ostatku za- tykającego dziurę w beczce? Horacy. Tak brać rzeczy, byłoby to brać je za ściśle. Hamlet. Bynajmniej; możnaby go tam przeprowadzić,215 najlżej biorąc i z wszelkiem prawdopodobieństwem, np. w taki sposób: Aleksander umarł, Aleksander został pogrzebiony, Aleksander w proch się obrócił; proch jest ziemią, z ziemi robimy kit, i dlaczegóżbyśmy tym kitem, w który on się zamienił, nie mogli zalepić beczki piwa?220 Potężny Cezar przedzierzgnął się w glinę, Którą przed wiatrem chłop zatkał szczelinę. Prochem, przed którym świat zginał kolana, Dzisiaj chałupy oblepiona ściana!... Lecz cicho, cicho, — patrz: król tu nadchodzi.(Księża procesyonalnie wchodzą, za nimi niosą zwłoki Ofelii; tuż za zwłokami postępuje Laertes i żałobnicy: potem Król, Królowa i ich orszak). 225 Królowa, cały dwór. Czyjże to pogrzeb? I ceremonia skrócona! To znaczy, Że ten, którego zwłoki tak prowadzą, Sam sobie musiał rozpaczliwą dłonią Odebrać życie. Ktoś to z wyższej Odstąpmy na bok i patrzmy.(Usuwa się z Horacym na stronę). Laertes. Jakiż obrządek pozostaje? Hamlet. Jest to Laertes, zacny młodzian. Uważajmy. Laertes. Jakiż obrządek jeszcze pozostaje? Ksiądz. Posunęliśmy ten akt tak daleko,235 Jak tylko przepis nam pozwala. Śmierć jej Była wątpliwą, i gdyby najwyższy Nakaz nie przemógł ścisłości prawideł, W niepoświęconej musiałaby ziemi Przeleżeć do dnia sądu. Miasto modłów,240 Spadłyby na nią gruzy i kamienie; Tak zaś zachowa swój dziewiczy wieniec, I towarzyszyć jej będzie do grobu Kwiat i dźwięk dzwonów. Laertes. Więcej nic? Ksiądz. Nic więcej. Skazilibyśmy nasz kapłański urząd,245 Gdybyśmy nad nią requiem śpiewali, Tak jak to czynim tym, co bogobojnie Oddali ducha. Laertes. Spuśćcie ją do grobu, — Niechaj z tych pięknych, nieskalanych szczątków Fiołki wykwitną! — A ty, twardy księże,250 Wiedz, że pomiędzy chórami aniołów Wznosić się będzie moja siostra wtedy, Gdy się ty w prochu wić będziesz. Hamlet. Ofelia! Królowa. (sypiąc kwiaty). Najmilsza z dziewic, bądź zdrowa! — Myślałam Że będziesz żoną mojego Hamleta;255 Prędzej się w kwiaty spodziewałam stroić Twoje małżeńskie łoże, niż mogiłę. Laertes. Trzykroć trzydzieści razy ciężka biada Niech na przeklętą głowę tego spada, Kto twój bogaty umysł grzesznie zmącił! —260 Nie sypcie ciężkiej ziemi, niech się jeszcze Raz jej kochanym widokiem napieszczę!(Wskakując w grób). Walcie proch teraz na dwojakie zwłoki, Aż usypiecie kurhan tak wysoki Jak Pelion[3], albo prujący obłoki265 Podniebny Olimp. Hamlet (ukazując się). Co to jest za człowiek, Którego boleść brzmi z taką przesadą? Którego objaw żalu zatrzymuje Gwiazdy w ich biegu i obraca one W słuchaczy osłupiałych? To ja jestem,270 Hamlet, syn Danii.(Wskakuje w grób). Laertes. Poleć duszę czartu! Hamlet. Źle się Waść modlisz. Puść mi gardło, proszę; Bo choć nie jestem prędki i drażliwy, Ale mam w sobie coś niebezpiecznego, Czego ci radzę strzedz się. Odejm rękę. 275 Król. Hola! Rozdzielcie ich. Królowa. Hamlecie, synu! Dworzanie. Panowie, — Horacy. Hamuj się, łaskawy Książę. (Dworzanie rozdzielają ich i obadwaj wychodzą z grobu). Hamlet. Walczyć z nim będę o lepszą dopóty, Dopóki powiek na wieki nie zawrę. Królowa. O co, mój synu? Hamlet. Kochałem Ofelię: 280 Tysiącby braci z całą swą miłością Nie mogło memu wyrównać uczuciu. — Cóżbyś ty dla niej uczynił? Król (do Laertesa). To nowy Wyskok szaleństwa. Królowa (podobnież). O, miej wzgląd na niego! 285 Hamlet. Mów, do pioruna! Mów, cobyś uczynił? Jesteśli gotów płakać, bić się, pościć? Dać się rozedrzeć? rzekę wypić do dna? Jeść krokodyle? I jam także gotów. Przyszedłżeś tutaj jęczeć, w grób jej skakać Dla urągania mi? Daj się z nią razem Żywcem pogrzebać, i ja to uczynię; A jeśli prawisz o górach, niech na nas Runą miliony włók ziemi, aż z sapu Powstały kopiec, stercząc w głąb’ eteru,295 Ossę[4] w brodawkę zmieni. Jeśli umiesz Szermować gębą, i ja to potrafię. Królowa. Szał to, któremu chwilowo ulega; Gdy go ominie, wraz jak gołębica, Po wylężeniu swoich złotych piskląt,300 Potulnie zwiesi głowę i zamilknie. Hamlet. Powiedz mi Waćpan, co się to ma znaczyć, Że się obchodzisz ze mną tak niegodnie? Jam ci tak sprzyjał! Ale mniejsza o to: Niech się Herkules światu sili starczyć,305 Zawsze kot miauczéć będzie, a pies warczéć.(Wychodzi). Król. Horacy, proszę cię, miej go na oku. (Horacy wychodzi).(Do Laertesa). Uzbrój cierpliwość tem, co ułożone Pomiędzy nami; rzecz się sama składa. — Gertrudo, każ tam komu nad nim czuwać. —310 Grób ten mieć będzie wkrótce żywy pomnik, A my spokojność; lecz nim to się stanie, Cierpliwie nasze prowadźmy zadanie.(Wszyscy wychodzą). SCENA w i HORACY. Hamlet. Dosyć już o tem; słuchaj teraz dalej. Pamiętasz dobrze całą okoliczność? Horacy. Pamiętam, Mości Książę. Hamlet. W duszy mojej Wrzał jakiś rodzaj walki, skutkiem której5 Ani na chwilę nie zmrużyłem oka. Zdawało mi się, żem był w położeniu Gorszem niż więzień przykuty do galer. Nagle, i niech się święci owa nagłość! Trzeba ci bowiem wiedzieć, że nie wszystko10 Bywa po dyable, co czynimy nagle; Że owszem czasem niezastanowienie Lepiej nam służy, niż najumiejętniej Skombinowane plany; co dowodzi, Że jakieś dobre bóstwo kształt nadaje15 Naszym działaniom z gruba obciosanym. Horacy. To pewna. Hamlet. Nagle przywdziałem kapotę I wyskoczywszy z kajuty, omackiem Szukałem miejsca, gdzie spali; znalazłem Wreszcie robaków, wyjąłem ich pakiet,20 I powróciłem z nim do mego kąta. Strach tak dalece zrobił mię niepomnym Na delikatność, żem rozpieczętował Depeszę, w której odkryłem, — cóż na to Powiesz, Horacy? — królewskie szelmostwo:25 Jawne wezwanie, mnóstwem różnych racyj Naszpikowane, w imię dobra Danii I Anglii dobra, z którem się istnienie Takiego jak ja upiora nie zgadza, Aby za odebraniem niniejszego,30 Bez ceremonii i bez zwłoki, nawet Na wyostrzenie miecza nie czekając, Głowa mi była zdjęta. Horacy. Czy podobna? Hamlet. Oto dokument: przejrz go w wolnej chwili. A teraz, chceszli wiedzieć, com ja zrobił? Horacy. Błagam cię, panie, powiedz. 35 Hamlet. Tak wplątany W hultajskie sidła, nie zdołałem jeszcze Do mego mózgu z prologiem wystąpić, Gdy on już zaczął swoją rolę. Siadłem I napisałem inny list, jak tylko40 Mogłem najpiękniej. Dawniej, naśladując Przykład uczonych naszych i statystów, Za ujmę miałem sobie pięknie pisać, I zadawałem sobie wielką pracę Nad zapomnieniem tego kunsztu: teraz45 Wyświadczył mi on nadzwyczajnie ważną Przysługę. Chceszli usłyszeć, co w sobie Mój list zawierał? Horacy. Pragnę, Mości Książę. Hamlet. Oto zaklęcie jak najuroczystsze50 Ze strony króla: jeśli Anglia szczerze Chce mu dać dowód hołdowniczej wiary; Jeśli stosunki między nami mają Kwitnąć jak palma; jeśli pokój stale Ma nam zaplatać swą girlandę z kłosów, I stać jak średnik między okresami55 Naszej przyjaźni; (takich szumnych jeśli Było tam więcej), aby, w takim razie, Angielski władca, wraz po odczytaniu I rozpoznaniu treści tego pisma, Nie namyślając się i ćwierć sekundy,60 Oddawców jego, bez spowiedzi nawet, Ze świata sprzątnąć kazał. Horacy. Jakżeś, Panie, Zapieczętował to pismo? Hamlet. Tu właśnie Najwidoczniejszy był wpływ Opatrzności: Miałem przy sobie sygnet mego ojca,65 Rznięty zupełnie tak, jak pieczęć Danii. Złożywszy tedy list na wzór tamtego, I opatrzywszy stemplem i adresem, Niepostrzeżenie wsadziłem podrzutka W miejsce prawego pomiotu. Nazajutrz70 Mieliśmy bitwę morską; wiesz już resztę. Horacy. Tak więc Rozenkranc i Gildenstern poszli Na śmierć niechybną. Hamlet. Sami jej szukali: Sumienie moje spokojne w tej mierze. Własne ich wścibstwo wtrąciło ich w Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy. Horacy. Cóż to za człowiek z tego króla! Hamlet. Mamże Jeszcze się wahać? On mi zabił ojca; Zhańbił mi matkę; stawił się na pogrzeb80 Między elekcyą a prawami memi; Na życie moje tak podstępnie godził. Nie będzież to czyn najzupełniej zgodny Z słusznością, dać mu odwet tem ramieniem? I nie byłożby to krzyczącą rzeczą85 Pozwolić, aby się taki skir[5] dłużej Wpośród nas szerzył? Horacy. Wkrótce mu zapewne Doniosą z Anglii o skutku poselstwa. Hamlet. Zapewne: trzeba mi przeto się śpieszyć. Życie człowieka zdmuchnąć jest to tyle,90 Co zliczyć jeden. Przykro mi jednakże, Żem się zapomniał względem Laertesa; W obrazie bowiem jego losu widzę Wierne odbicie mojej własnej doli. Cenię go bardzo: słysząc wszakże owe95 Przechwałki jego boleści, nie mogłem Być panem siebie.(Wchodzi Ozryk). Ozryk. Stokroć szczęśliwa chwila, która nam pozwoliła Waszą Mość ujrzeć znowu. Hamlet. Pokornie dziękuję Waćpanu. (Na stronie do100 Horacego).Czy znasz tę muchę wodną?[6] Horacy. Nie. Mości Książę. Hamlet. Tem lepiej dla zbawienia duszy twojej, bo znać go jest występkiem. Ma on pod dostatkiem ziemi i żyznej. Niech bydlę jakie będzie panem między 105 bydlętami, wnet będzie miało swój żłób przy królewskim stole. To istna sroka, ale, jak powiadam, hojnie uposażona błotem. Ozryk. Łaskawy Książę, jeżeli Wasza Książęca Mość masz czas wolny, miałbym szczęście zakomunikować110 mu ;coś z polecenia Jego Królewskiej Mości. Hamlet. Z całem natężeniem ducha gotów jestem to coś odebrać. Zrób Pan właściwy użytek ze swojej czapki: czapka stworzona dla głowy. Ozryk. Dziękuję Waszej Książęcej Mości: bardzo115 dziś gorąco. Hamlet. Gdzież tam! raczej bardzo zimno: wiatr z północy. Ozryk. Wistocie, Mości Książę, zimno jakoś. Hamlet. Podobno jednak masz Waćpan słuszność:120 parno jest i gorąco; tylko moje usposobienie... Ozryk. Nadzwyczajnie, Mości Książę; tak jest parno, parno, że wypowiedzieć tego nie umiem. Łaskawy Książę, Król Jegomość kazał mi Waszej Książęcej Mości oznajmić, że wielki na Waszą Książęcą Mość zakład Rzecz się ma tak. Hamlet. Nie zapominajże Waćpan, bardzo proszę. (Pokazuje mu, aby włożył kapelusz). Ozryk. Nie, Mości Książę; doprawdy, dla własnej mojej wygody. Od niejakiego czasu jest tu na dworze Laertes nieporównany młodzian, pełen najwytworniejszych130 przymiotów, nadzwyczaj miły w towarzystwie i dystyngowany w obejściu. Na honor, jestto, że użyję poetycznego wyrażenia, istny inwentarz albo kalendarz ukształcenia, bo znajdziesz w nim, Mości Książę, kwintesencyę tego wszystkiego, co prawdziwie ukształcony człowiek135 znaleźć pragnie. Hamlet. Mości Panie, zalety jego nie cierpią upośledzenia w ustach Waćpana; jakkolwiek wyliczenie ich kategoryczne nabawiłoby arytmetykę pamięciową zawrotu głowy i jeszczeby mogło rzecz oddać tylko ogólnie,140 ze względu na wysoki stopień jego ogłady. Co do mnie, sprowadzając pochwały do najprostszych wyrazów, mam go za młodego człowieka wielkich nadziei; za zlewek cnót tak rzadkich i szacownych, że, bez przesady mówiąc, podobnem do niego jest zwierciadło, w którem145 się przegląda; kto zaś idzie w jego ślady, jest jego cieniem, niczem więcej. Ozryk. Opis Waszej Książęcej Mości ze wszech miar trafny. Hamlet. Do czegoż to zmierza, mój Panie? W 150 jakimże celu chuchamy na tę doskonałość naszym ułomnym oddechem? Hamlet. Jakto? Mości Książę? Horacy. Trzeba mu to przełożyć na jego rodowity język. Hamlet. Co znaczy wyjechanie na harc z tym panem? 155 Ozryk. Wasza Książęca Mość mówi o Laertesie? Horacy. Worek jego już próżny, wysypał całą gotówkę dowcipu. Hamlet. Nie inaczej, o Laertesie. Ozryk. Widzę, że Książę Pan nie jesteś nieumiejętny. 160 Hamlet. Cieszę się, że Pan to widzisz; lubo, zaprawdę, niewiele mogę na tem zyskać. Cóż dalej? Ozryk. Widzę, że Książę Pan nie jesteś nieumiejętny w ocenieniu znakomitej wyższości Laertesa. Hamlet. Nie mogę tego przyznać, nie porównawszy165 się z nim poprzednio; znać bowiem drugich dokładnie jest to znać samego siebie. Ozryk. Mówię o jego wyższości we władaniu bronią, powszechna bowiem opinia uważa go za nieporównanego w tym kunszcie. 170 Hamlet. W jakimże on rodzaju broni tak jest mocny? Ozryk. Na rapiery i puginały. Hamlet. W dwóch aż rodzajach broni tak odrę- bnych? Cóż dalej? 175 Ozryk. Król Jegomość stawił w zakład sześć barba- ryjskich koni; on zaś, ile wiem, sześć francuskich szpad i puginałów, z należytemi do nich przyborami, jakoto: pendentami, pasami i t. d. Z pomiędzy tych zaprzęgów, trzy są wistocie bardzo ozdobne, odpowiednie garnitu-180 rowi, nader misternie wyrobione i świeżego pomysłu. Hamlet. Co Pan nazywasz zaprzęgami? Horacy. Będziesz się Książę musiał unosić jeszcze nad kutasami, nim się dowiesz końca. Ozryk. Zaprzęgi, Mości Książę, to pendenty. 185 Hamlet. Wyrażenie to byłoby bardziej z rzeczą spokrewnione, gdybyśmy armaty mogli nosić u boku: tymczasem jednak przyjmijmy je za pendenty. Tak więc sześć barbaryjskich koni z jednej strony, a z drugiej, sześć francuskich rożnów, z ich przyborami i trzy świe-190 żego pomysłu zaprzęgi. To prawdziwie francuski zakład przeciw duńskiemu. O cóż on stawiony? Ozryk. Król Jegomość założył się, że w spotkaniu z Waszą Książęcą Mością w dwunastu pchnięciach z o- bojej strony, Laertes pokonany będzie, dawszy trzy fory[7].195 Szansa więc Jego do szansy Laertesa ma się jak dwana- ście do dziewięciu; i zarazby się to rozstrzygnęło, gdy- byś Książę Pan raczył przychylnie odpowiedzieć. Hamlet. A gdybym odpowiedział: nie? Ozryk. Chciałem powiedzieć, gdybyś Książę Pan ra-200 czył osobą swoją odpowiedzieć temu zadaniu. Hamlet. Będę się tu przechadzał w tej sali: jest- to czas, w którym używam wytchnienia. Jeżeli ten pan ma ochotę i Królowi Jegomości to dogadza, mogę im służyć zaraz. Niech przyniosą florety. Rozegram ten za-205 kład na rzecz króla; jeżeli zaś mi się nie powiedzie, zyskam tylko na własny mój rachunek trochę konfuzyi i kontuzyi[8]. Ozryk. Mamże to odnieść w tym sposobie? Hamlet. W tym duchu; z przyozdobieniami, jakie210 się Panu stosownemi wydadzą. Ozryk. Polecam Waszej Książęcej Mości moje u- sługi. (Wychodzi). Hamlet. Uniżony, uniżony. Dobrze czyni, że się sam poleca; żaden ludzki język nie uczyniłby tego. 215 Horacy. Ta czajka lata[9] z skorupą od jaja na głowie. Hamlet. On komplementa stroił już do cycka, nim go ssać zaczął. Jestto jedna z baniek tego wietrznego świa- ta, wydęta tchnieniem mody i przybrana w konwencyonal- ną szatę; rodzaj szumowiny różnorodnych pierwiastków,220 łudzącej oczy zarówno najciemniejszej jak najświatlej- szej opinii; ale dmuchnij tylko, natychmiast pryśnie bąbel.(Jeden z Dworzan wchodzi). Dworzanin. Mości Książę, Jego Królewska Mość przesłał Waszej Wysokości pozdrowienie przez Ozryka, który wróciwszy oznajmił mu, że Książę czekasz na nie-225 go w tej sali. Przysyła on mnie teraz z zapytaniem, czy Wasza Książęca Mość trwasz w chęci fechtowania się z Laertesem, czyli też żądasz zwłoki. Hamlet. Stały jestem w mych postanowieniach, a te są zgodne z życzeniami króla. Jestli on gotów, moja230 gotowość nie zostanie w tyle, tak teraz jak kiedykolwiek, przypuszczając, że zawsze będę do tego równie sposobny jak teraz. Dworzanin. Król i królowa i wszyscy inni nadejdą tu niebawem. 235 Hamlet. I owszem. Dworzanin. Królowa życzy sobie, abyś Książę prze- mówił kilka uprzejmych słów do Laertesa, nim się z nim spotkasz. Hamlet. Korzystać będę z jej upomnienia. (Dworzanin wychodzi). 240 Horacy. Przegrasz ten zakład, Książę. Hamlet. Nie sądzę; od czasu jego wyjazdu do Francyi, nie przestawałem się ćwiczyć: wygram przy korzystnych warunkach. Nie uwierzysz jednak, jak mi coś ciężko na sercu; ale to nic. 245 Horacy. Drogi Książę. Hamlet. To dzieciństwo: jakiś rodzaj przeczucia, któ- reby mogło zastraszyć kobietę. Horacy. Jeżeli dusza twoja, Panie, czuje wstręt ja- kowy, bądź jej posłuszny. Pójdę ich wstrzymać od przy-250 bycia tu; powiem, że się Książę nie czujesz usposobio- nym. Hamlet. Daj pokój; drwię z wróżb. Lichy nawet wró- bel nie padnie bez szczególnego dopuszczenia Opatrzno- ści. Jeżeli się to stanie teraz, nie stanie się później;255 jeżeli się później nie stanie, stanie się teraz; jeżeli nie teraz, to musi się stać później: wszystko na tem, żeby być w pogotowiu. Ponieważ nikt nie wie, co ma utracić, cóż szkodzi, że to coś wcześniej utraci?(Król, Królowa, Laertes, Ozryk, Dworzanie, Słudzy z floretami i inne osoby wchodzą na scenę). Król. Synu Hamlecie, weź tę dłoń z rąk moich. (Łączy rękę Laertesa z ręką Hamleta) 260 Hamlet. Przebacz mi Waćpan, krzywdę-m ci wyrządził; Lecz przebacz jako honorowy człowiek. Wszyscy tu wiedzą i pan sam wiesz pewnie, Jak ciężka trapi mię niemoc umysłu. Oświadczam przeto, iż to, com uczynił,265 W grubiański sposób ubliżającego Twojemu sercu, czci twej lub stopniowi, Nie było niczem innem jak szaleństwem. Czyliż to Hamlet skrzywdził Laertesa? Nie: Hamlet bowiem nie był samym Skoro więc Hamlet nie sam był krzywdzącym, Więc Hamlet temu nic nie winien; Hamlet Zaprzecza temu. Któż więc temu winien? Jego szaleństwo. W takim razie Hamlet Sam raczej także został pokrzywdzony:275 Szaleństwo jego było jego wrogiem. Oby to moje wyparcie się jawne Wszelkiej złej względem Waćpana intencyi, Mogło mię w jego szlachetnym uznaniu Tak uniewinnić, jak gdybym był na wiatr280 Wypuścił strzałę, która po za domem Trafiła brata mojego. Laertes. Dość na tem Mojemu sercu, któreby mię było W tym razie głównie skłaniało do zemsty: Wszakże stosując się do praw honoru,285 Muszę się zdala mieć od pojednania, Dopóki starsi mężowie, uznanej W rzeczach honoru powagi, Nie upoważnią mię do tego kroku, I nie wyrzekną, że sławy mej żadna290 Nie kazi plama. Tymczasem atoli Przyjmuję, Panie, ofiarę twych uczuć Jako prawdziwą i uwłaczać onej Nie myślę. Hamlet. Z serca dziękuję Waćpanu, Swobodnie mogę teraz ten braterski295 Zakład rozegrać. Podajcie mi floret. Laertes. Podajcie i mnie także. Hamlet. Laertesie, Biegłość twa wobec mojego fuszerstwa, Jak gwiazda błyszczeć będzie wpośród nocy. Laertes. Żartujesz ze mnie, Książę. Hamlet. Nie, na honor. 300 Król. Ozryk, podaj florety. Hamlecie, Znasz już warunki zakładu? Hamlet. Znam, Panie. Wasza Królewska Mość zawarowałeś For słabszej stronie. Król. Nie skutkiem obawy: Widziałem dawniej was obu. Laertes305 Postąpił odtąd, dlatego for daje. Laertes. Ten jest za ciężki dla mnie, dajcie inny. Hamlet. Ten mi do ręki. Są-li to florety Równej długości? Ozryk. Równej, Mości Książę. Król. Postawcie kubki z winem tu na Gdy Hamlet zada pierwszy cios lub drugi, Lub gdy zwycięsko odparuje trzeci, Niech wtedy działa zagrzmią z wszystkich wałów; Król spełni toast za zdrowie Hamleta I w puhar jego wrzuci perłę, droższą315 Niż te, co czterech z rzędu duńskich królów Dyadem zdobiły. Przynieście puhary. Niech trąby kotłom, a kotły armatom, Armaty niebu, a niebiosa ziemi Oznajmią grzmiącem echem, że król pije320 Na cześć Hamleta. Zacznijcie teraz; A wy, sędziowie, baczcie pilnym okiem. Hamlet. Dalej więc! Laertes. Jestem w pogotowiu, Panie. (Składają się). Hamlet. To raz. Laertes. Nie. Hamlet. Niechaj sędziowie rozstrzygną. Ozryk. Dotknięcie było jawne. Laertes. Dobrze; dalej! 325 Król. Stójcie! Hej wina! Ta perła do ciebie Należy, synu; piję za twe zdrowie. Oddajcie puhar księciu.(Odgłos trąb i huk dział). Hamlet. Poczekajcie Niech się załatwię pierwej z drugiem pchnięciem. Dalej! (Składają się). To drugi raz: cóż Waćpan na to? 330 Laertes. Dotknąłeś, Mości Książę: nie zaprzeczam. Król. Nasz syn wygrywa. Królowa. On tłustej kompleksyi I tchu krótkiego. Hamlecie, masz chustkę, Obetrzyj sobie czoło; matka pije Za powodzenie twoje. Hamlet. Dobra matko. Król. Gertrudo, nie pij. 335 Królowa. Czemu? wybacz, Panie. Król. (na stronie). Zatruty był ten kielich, już zapóźno. Hamlet. Nie mogę teraz pić, Pani; za chwilę. Królowa. Czekaj, obetrę ci twarz. Laertes. (do króla). Teraz, Panie, Ja go ugodzę. Król. Powątpiewam o tem. 340 Laertes. (na stronie). Ależ zrobię to wbrew swemu sumieniu. Hamlet. No, Laertesie: żarty ze mnie stroisz. Proszę cię, natrzyj z całą gwałtownością, Bo mógłbym myśleć, że mię masz za fryca. Laertes. Sam tego żądasz, Książę; dobrze zatem. (Składają się). Ozryk. Chybione z obu stron. 345 Laertes. Pilnuj się teraz.(Laertes rani Hamleta; poczem w zapale przemieniają rapiry [10] i Hamlet rani Laertesa). Król. Hola, rozdzielcie ich, zbyt się zażarli. Hamlet. Nie: jeszcze, jeszcze. (Królowa pada). Ozryk. Patrzcie, co się dzieje Z Królową. Horacy. Z obu krew ciecze: O! Panie, Tyś ranny. Ozryk. Jestżeś ranny, Laertesie? 350 Laertes. Jak bekas w własne złowiłem się sidło; Słusznie ofiarą padam własnej zdrady. Hamlet. Cóż to królowej? Król. Omdlała z przestrachu, Widząc cię rannym. Królowa. Nie, nie, ten to napój, Ten napój, drogi Hamlecie! ten napój; Jestem otrutą. (Umiera). 355 Hamlet. O, podłości! Hola! Pozamykajcie drzwi! szukajcie zdrajcy!(Laertes pada). Laertes. Oto tu leży. Zgubionyś, Hamlecie. Nie uratują-ć żadne leki świata; I pół godziny życia niema w Narzędzie zdrady sam trzymasz w swej ręce Nieprzytępione i zatrute. Wpadłem W ten sam dół, który-m wykopał pod tobą. Już nie powstanę; królowa otruta; Nie mogę dłużej mówić; Król, król Hamlet. Więc i to ostrze zatrute? Trucizno, Dokończ swojego dzieła.(Przebija Króla). 370 Ozryk i inni. Zdrada! zdrada! Król. Ratujcie! to nic, nic, draśnięty-m tylko. Hamlet. Wszeteczny, zbójczy, przeklęty Duńczyku, Wysącz ten kielich. A co? jest w nim perła? Idź w ślad za moją matką. (Król umiera). Laertes. Sprawiedliwą375 Śmierć poniósł; on to sam jad ten przyrządzał. Przebaczmy sobie wzajem, cny Hamlecie; Niech duszy twojej nie cięży śmierć moja I mego ojca, ani twoja mojej!(Umiera). Hamlet. Niechaj ci nieba jej nie pamiętają!380 Za tobą zaraz pójdę. O, Horacy! Umieram. — Żegnam cię, matko nieszczęsna! Wam, co stoicie tu bladzi i drżący, Mógłbym ja, gdybym miał czas, wiele rzeczy Powiedzieć; ale śmierć, ten srogi kapral,385 Stoi nademną. Umieram, Horacy; Ty pozostajesz. Wytłómacz mą sprawę Tym, co jej zblizka nie znają. Horacy. Nic z tego. Więcej mam w sobie krwi rzymskiej niż duńskiej. Jeszcze tam trochę jest wina! Hamlet. Człowieku,390 Jeśli masz serce, oddaj mi ten kielich! — Oddaj, na Boga! Jak upośledzone Imię-by po mnie pozostało, gdyby Ta tajemnica nie miała wyjść na jaw. O, mój Horacy! jeśli kiedykolwiek395 W poczciwem sercu twojem miałem miejsce, Wyrzecz się jeszcze na chwilę zbawienia, I ponieś trudy oddychania dłużej W zepsutej atmosferze tego świata Dla objaśnienia moich dziejów. —(Marsz w odległości i wystrzały). Cóż to Za zgiełk wojenny? 400 Ozryk. To młody Fortynbras, Wracając z polskiej wojny, daje salwy Angielskim posłom. Hamlet. Żegnam cię, Horacy; Potęga jadu mroczy zmysły moje. Angielskich posłów już się nie doczekam!405 Lecz przepowiadam ci, że wybór padnie Na Fortynbrasa. Za nim konający Głos daję: powiedz mu to i wyjaśnij, Co poprzedziło. Reszta jest milczeniem.(Umiera). Horacy. Pękło cne serce. — Dobranoc, mój Książę!410 Niechaj ci do snu nucą chóry niebian!(Marsz za sceną). Po co ten odgłos aż tu? (Fortynbras i angielscy Posłowie z orszakiem swoim wchodzą). Fortynbras. Niech zobaczę Na własne oczy. — Horacy. Cóż to chcecie widzieć? Czy chcecie ujrzeć coś nadzwyczajnego, Lub żałosnego nad wszelkie wyrazy: Przestańcie szukać dalej. 415 Fortynbras. Czy zniszczenie Tron tu obrało sobie? — Dumna śmierci, W twem ciemnem królestwie, jakież dziś święto, Żeś tak morderczo, za jednym zamachem, Tyle książęcych głów ścięła! Pierwszy Poseł. Ten widok420 Zbyt jest okropny. Spóźniony nasz przyjazd: Głuche są uszy tego, który miał nam Dać posłuchanie, aby się dowiedzieć, Że zadość stało się jego żądaniu I że Rozenkranc wespół z Gildensternem425 Straceni; któż nam podziękuje za to? Horacy. Nie on zapewne, chociażby ku temu Miał odpowiednie warunki żywota; Nigdy on bowiem ich śmierci nie pragnął. Lecz skoro, po tych fatalnych wypadkach,430 Wy z polskiej wojny a wy z granic Anglii Tak bezpośrednio przybywacie, każcież, Aby te zwłoki wysoko na marach Na widok były wystawione; mnie zaś Pozwólcie wszem tu wobec i każdemu435 Nieświadomemu prawdy opowiedzieć, Jak się to stało. Przyjdzie wam usłyszeć O czynach krwawych, wszetecznych, wyrodnych, O chłostach trafu, przypadkowych mordach, O śmierciach skutkiem zdrady lub przemocy,440 O mężobójczych planach, które spadły Na wynalazcy głowę. O tem wszystkiem, Ja wam dać mogę wieść dokładną. Fortynbras. Pilno Nam to usłyszeć. Niechaj się w tym celu Niezwłocznie zbierze czoło waszych Co się mnie tyczy, z boleścią przyjmuję, Co mi przyjazny los zdarza; mam bowiem Do tego kraju z dawien dawna prawa, Które obecnie muszę poprzeć. Horacy. O tem Będę miał także coś do powiedzenia,450 Zgodnie z życzeniem tego, co już nigdy Nie wyda głosu; ale pierwej muszę Wypełnić tamto, aby obłęd ludzki Więcej tymczasem klęsk i niefortunnych Przygód nie zrządził. Fortynbras. Niech czterech dowódców455 Złoży Hamleta, jako bohatera, Na wywyższeniu; niewątpliwie bowiem Wielkim-by wzorem królów się okazał, Dożywszy berła; a gdy orszak, ciało Jego niosący, postępować będzie,460 Niechaj muzyka i salwy rozgłośnie, Czem był, zaświadczą. Wynieście te zwłoki. — Widok to zgodny z okolicą wojny Ale w tem miejscu bardzo nieprzystojny. — Marsz! Każcie dać ognia z dział.(Marsz pogrzebowy).(Wychodzą unosząc zwłoki; poczem huk dział słyszeć się daje).
Każdemu wolno kopać (mój tekst) – Parodia › ąc Każdemu wolno kopać (mój tekst) Parodia Ta piosenka jest dostępna tylko z iSing Plus Odblokuj lub #polskie krysiaabc123 121 odtworzeń 5 nagrań Za mały ekran 🤷🏻♂️ Rozszerz okno swojej przeglądarki, aby zaśpiewać lub nagrać piosenkę Ty śpiewasz partie niebieskie Twój partner śpiewa partie czerwone Wspólnie śpiewacie partie żółte Zobacz podział tekstu Prosimy czekać, nagrywanie zakończy się za 10s Aby zaśpiewać całą piosenkę aktywuj Zobacz więcej 0:00 0:00 / 0:00 Pełny ekran Podział tekstu w duecie Każdemu wolno kopać (mój tekst) – Parodia krysiaabc123 × Mikrofon Kamerka Włączona Wyłączona Nie wykryto kamerki Dostosuj przed zapisaniem Wczytywanie… Własne ustawienia efektu Pogłos 0 Delay Siła 0 Czas 0 Sugerowana wartość: Chorus 0 Overdrive 0 Equaliser Siła 0 Dubler 0 Głośność Wokal 75% Podkład 75% Synchronizacja wokalu Gdy wokal jest niezgrany z muzyką! Efekt wokalu Plus Brak Pogłosowy Studio Przestrzeń Rock Stwórz własny Własny Siła efektu 100% Filtr video Plus 0:00 0:00 0:00 Trwa przetwarzanie: Trwa przesyłanie: 0% Przesyłanie zakończone Nowe nagranie: Każdemu wolno kopać - Parodia Zaśpiewaj Tekst piosenki Nagrania (5) Duety (0) Najnowsze Ranking nagrań Nagrania znajomych 3:34 Każdemu wolno kopaćParodia magnolia1201 182 odsłuchania 3:26 Każdemu wolno kopaćParodia beatrix9 129 odsłuchań 3:34 Każdemu wolno kopaćParodia amibolo 223 odsłuchania 3:34 Każdemu wolno kopaćParodia za45ra 91 odsłuchań 3:34 Każdemu wolno kopaćParodia ewcia15 402 odsłuchania Najnowsze Ranking duetów Każdemu wolno kopaćParodia magnolia1201 • 0 nagrań Każdemu wolno kopaćParodia beatrix9 • 0 nagrań Każdemu wolno kopaćParodia amibolo • 0 nagrań Każdemu wolno kopaćParodia za45ra • 0 nagrań Każdemu wolno kopaćParodia ewcia15 • 0 nagrań Pobierz za darmo Śpiewaj równieżw aplikacji! Polecane nagraniaPolecane Najnowsze nagraniaNajnowsze Brak nagrań Brak nagrań Zgłoś naruszenie
Spis treści Czary: 1 Drzewo: 1 Księżyc: 1 2 Miłość: 1 2 Rzeka: 1 Samobójstwo: 1 Sierota: 1 Śpiew: 1 Tęsknota: 1 2 Trup: 1 Wiatr: 1 Urzeczona[1]tłum. Władysław Syrokomla Причинна 1 Wicher w gwałtownym uderza szale, Nadbrzeżne wierzby skrzydły silnemi[2] Wyrzuca w górę, zgina ku ziemi. 5KsiężycBladawy księżyc tylko przez szpary Wyjrzy niekiedy z chmurnej pieczary, Jak w Czarnym Morzu łódka wśród burzy, To się pogrąży, to znów zanurzy. A jeszcze kury nie piały trzecie, 10I jeszcze cicho na bożym świecie. Świegoce ptactwo w rozliczne tony I rozłożyste skrzypią jesiony. Kiedy wszystko tak w naturze Tchnęło niepogodą, 15Coś bieleje tam przy górze, Czerni się nad wodą. Czy rusałka wyszła jaka Bawić się jak dziecko, Albo czeka na Kozaka 20Zwabić go zdradziecko? Aż spojrzeć boleśnie, Sama nie wie, co poczyna, Bo się błąka we śnie. 25Stara wróżka tak zaklęła Zaklęciem swej woli, By tęsknoty jej ujęła, Co w jej sercu boli, Aby chodząc o północy, 30Dotknięta urokiem, Wyglądała kochanego, Co zginął przed rokiem. TęsknotaMiał powrócić w krótkiej chwili, Ale powrót zwłoczy[3]. 35Nie kitajką[4] gdzieś pokryli Mołodzieckie[5] oczy, Nieomyte łzą dziewczyny Jego białe lice: Orzeł z obcej gdzieś krainy 40Wykłuł mu źrenice, Wilki ciało rozszarpały Wilczętom na strawę… Próżno czeka przez dzień cały I przez noce łzawe. 45Już nie przyjdzie, nie przywita Dłonią przyjaciela, Już jej nigdy nie zaświta Piękny dzień wesela. Długiej kosy[6] nie rozplotą[7], 50Jej ołtarz — mogiła, Umrze biedna a sierotą, Jak sierotą żyła. Za co jej młodość skarałeś tak srodze? 55Czemu kazałeś pokochać nad siły Kozackie oczy?… O, przebacz niebodze! Kogoż ma kochać?… Wszak rodziców nie ma. Jedna jak ptaszek na świata przestworze, Wszak ona młoda z czarnymi oczyma — 60Ześlij jej dolę, miłosierny Boże! Winnaż[8] gołąbka, że gołąb jej luby Zaginął w szponach krwawego sokoła? Że ona przenieść[9] nie mogąc zaguby, Lata w powietrzu i grucha, i woła? 65Ale szczęśliwa, bo pod niebo lata, Bliższa jej boża tajemnica skryta: Biedna sierota od zimnego świata Nic się nie dowie, nic się nie dopyta. Gołąbka patrzy z wysokiego kraju, 70I znajdzie swego — a jejże kto powie, Czy luby błądzi po ciemnej dąbrowie? Czy poi konia z bystrego Dunaju? Gdyby pożyczyć lotu od orlicy I tam zobaczyć za przestrzenią wodną, 75Może się w innej pokochał dziewicy, Toby przez zemstę zdusiła niegodną. A jeśli zginął, jeśli dola taka, Toby otwarła mogiłę zieloną I legła obok lubego Kozaka — 80Serce nie lubi, aby się dzielono. Lecz Bóg inaczej, serce chce inaczej, Cierp biedna duszo — przywykniesz powoli I do boleści, i do łez rozpaczy… Trzeba do swojej stosować się doli. 85Ona błądzi — Dniepr ponury. Cicho milczy — duma snadź[10]. Wicher rozbił czarne chmury. I układa morze spać. KsiężycKsiężyc świeci, jakby pała[11], 90Takie blaski rzuca w dal. Pluchnął Dniepr — i dziatwa mała Wypłynęła igrać z fal. Miły uśmiech w każdym licu, A na ustach barwa róż. 95«Pójdziem grzać się po księżycu, Bo odeszło słońce już». . . . . . . . . . . . . . . . . . ŚpiewMatka woła: «Hejże, dzieci! Czy wy wszyscy… drugi… trzeci? 100Niech się każdy w kółko zbierze, Coś poszukać na wieczerzę. Pohulamy, poigramy I piosenkę zaśpiewamy, A piosenki ton wiadomy, 105O tym duchu, co ze słomy! W ruch, dzieci, w ruch! Słomiany duch! Bo mnie matka porodziła I niechrzczoną położyła. 110Ej, księżycu, prosim szczerze. Chodź ty do nas na wieczerzę! Na wieczerzę przysmak zjecie, Trup Kozaka w oczerecie[12]. Czarnobrewiec pełen wdzięku 115Srebrny pierścień miał na ręku. Hej, księżycu, świećże jasno, Rozpędź twoją chmurkę ciasną, Byśmy mogli hulać nieco. Póki wróżki nie nadlecą, 120Póki kogut nie zakrzyczy, Puszczaj blask swój tajemniczy. Lecz pod dębem… patrzcie, młodzi, Jakaś postać w bieli chodzi: W ruch, dzieci, w ruch! 125Słomiany duch! A mnie matka urodziła I niechrzczoną utopiła…» Niechrzczone dzieci zachichotały, Ich się chichotem gaj rozległ cały. 130Dziatwa z hałasem pod dąb pośpiesza. Nagły widok wtem porazi, Wstrzymuje się rzesza: Po wierzchu się wiesza. 135To dziewczyna, co błądziła Przy blasku księżyca: Taką biedę jej sprawiła, Wróżka czarownica. I z wierzchołka nadgniłego 140Patrzy w okrąg cały, Zeszła…. nogi śmiało biegą, Ręce nie zadrżały… A rusałki koło drzewa, Między oczerotem. 145Kiedy z dębu zeszła dziewka, Duszą ją łoskotem. Podziwiały wodne córy, A gdy wrzasły trzecie kury[13], Znów pluchnęły w wodę, 150I skowronek zapiał wcześnie Z niebieskich obszarów, I kukułka śpiewa pieśnię[14] Z dębowych konarów, Trysnął piosnką słowik z cieni, 155Księżyc w gaj się chowa, A za górą się promieni Jutrznia purpurowa. Gaj czernieje ponad wodą, Gdzie Lachy[15] chodziły; 160Grając w barwy z jutrznią młodą, Siwieją mogiły. Zagwarzyły z sobą gaje, Szumią wierzby liście, A pod dębem dziewczę młode 165Śpi już wiekuiście. Śpi — nie słyszy, jak ją wita Śpiew kukułki głośny; Ani nawet jej zapyta O swe przyszłe wiosny. 170A nad Dnieprem z drugiej strony, Kozak mknie po borze, Konik wrony[16] unużony Ledwie stąpać może. «Ha, ustałeś, towarzyszu, 175Droga niedaleka; Dziś spoczniemy w tym zaciszu, Gdzie mnie luba czeka. Prędzej, koniu, prędzej, wrony, Ej, będzie nam rada!» 180 Koń chce ruszyć, lecz znużony Co chwila upada. «Ot i widać futor mgławy, Ot łąka zielona, Ot i dąb ten kędzierzawy, 185O Boże!… to ona!… Sen ją zmorzył o jutrzence, Bo za długo czeka!» Skoczył z konia i już ręce Załamał z daleka. 190«Zbudź się… zbudź się… O mój Boże!» Tuli dłonią ciepłą; Ale nic już nie pomoże, Bo serce zaskrzepło. «Och, za co nas rozłączono? 195Skąd boża niełaska?» Śmiech szyderczy wstrząsł mu łono, I w dąb głową trzaska. Idą dziewczęta, idą na żniwo, Śpiewają pieśni i gwarzą żywo: 200Jak matka żegna lubego syna, Jak to był nocny mord Tatarzyna. Wtem — co za dziwy? W cichej ustroni Koń zmordowany tręzlami[17] dzwoni, TrupDalej pod dębu zielenią świeżą 205Kozak z dziewczyną nieżywi leżą. Ciekawych dziewcząt cała gromada Już się po cichu pod dąb podkrada; Lecz gdy pod dębem trupy ujrzały, Pierzchnął w popłochu ich orszak cały. 210Przyszły płakać po niebodze Towarzyszki miłe. A Kozacy przyszli kopać Dla brata mogiłę. Przyszli księża z chorągwiami, 215Zadzwoniły dzwony, I gromadka, jak wypada, Wzniosła grób zielony. Widzisz groby ponad drogą, Kędy[18] rośnie żyto[19], 220A zapytać nie ma kogo, Za co ich zabito? Jawor stoi nad Kozakiem I zielona jodła, A kalina grób dziewczyny 225Kiściami obwiodła. I kukułka po nich kuka Pominalną[20] pieśnię, I słowiczek nad ich głową Zawodzi boleśnie. 230I kukają, i wywodzą Trele coraz nowe, Aż nim wyjdą na igraszkę Rusałki dnieprowe.
kopać nie ma przebacz tekst